Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier do paznokci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier do paznokci. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 kwietnia 2015

P2 Volume Gloss Gel Look Polish 095 maid of honor

Lubię próbować lakiery różnych marek. Zazwyczaj już po pierwszej próbie decyduję czy warto pchać się dalej, czy lepiej sobie odpuścić. Póki co jestem największą fanką lakierów Kiko, które królują w mojej kosmetyczce, ale tym razem skusiłam się na coś innego. W Berlinie kupiłam lakier P2 w odcieniu 095 maid of honor. Kosztował śmiesznie mało, ale niestety jego jakość pozostawia trochę do życzenia...


Kolor jest prześliczny! Brakowało mi takiego w mojej kolekcji, ale niestety z samym lakierem się nie polubimy. Do pełnego krycia potrzebne są 4 warstwy, lakier leje się jak woda, o bąbelki bardziej niż łatwo. Na szczęście mimo tylu warstw schnie stosunkowo szybko, jednak z powodu wspomnianych pęcherzyków powietrza trudno o estetyczny efekt. Tutaj do zdjęcia starałam się wyjątkowo mocno, żeby ładnie to wyglądało. A szkoda, taka wiosenna perełka!

niedziela, 18 stycznia 2015

Lakier do paznokci Kiko 359

Pewnie większość wrocławianek już wie, że w przyszłym miesiącu w Pasażu Grunwaldzkim  ma się otworzyć salon Kiko. Ja jestem po dużych zakupach w ich sklepie w Rzymie i póki co, nie wybieram się na kolejne ;) Choć w większości ich produkty bardzo mi pasują, to czasem zdarzają się mniejsze lub większe wpadki. Tak było w przypadku lakieru do paznokci w odcieniu 359. Podpatrzyłam go u przyjaciółki w Rzymie własnie i od razu poleciałam do salonu po swój egzemplarz.


Kolor jest trochę jak kameleon i w zależności od światła wygląda jak pastel lub jak wpadający w neon. Uważam, że jest piękny i wyjątkowo mi się podoba, niestety, od strony technicznej do jakaś katastrofa. Do pełnego krycia potrzeba 4 cienkich warstw... Z naciskiem na cienkich, bo lakier bardzo lubi bąbelkować. Tyle warstw rzuca się w oczy i nie do końca wygląda estetycznie, co widać na poniższym zdjęciu.


Mam chyba z sześć lakierów Kiko i tylko z tym jednym mam taki problem. Być może trafiłam na felerny egzemplarz, ale to ciągłe nakładanie warstw mocno mnie zniechęca do sięgania po tę właśnie buteleczkę. Wielka szkoda!

wtorek, 25 listopada 2014

Lakier Orly Terracotta, miłość od pierwszego malowania!

Nie licząc kosmetyków dostępnych w DM oraz Kiko nigdy nie szalałam na punkcie czegoś niedostępnego w Polsce. Zazwyczaj to, co można było kupić w naszych drogeriach w zupełności mi wystarczało. Z tego względu nigdy do mojej kosmetyczki nie trafił żaden lakier do paznokci marki Orly. Wszystko zmieniło się niedawno, gdy w prezencie otrzymałam od Anuli buteleczkę tegoż lakieru w odcieniu Terracotta. Przepadłam!


Lakier ma odcień pięknej, żywej czerwieni z dużą ilością koralowych tonów. Idealny dla mnie! Mam już w sumie kilka podobnych kolorów i każdy wielbię równie mocno :) Niby zwykła czerwień, ale ma sobie to coś ;) Mój aparat miał dużo problemów z oddanie tego koloru, na każdym komputerze też wygląda inaczej, a swatche w internecie też dają o nim mylne wyobrażenie.


Buteleczka (choć w sumie powinnam napisać butla) ma aż 18ml pojemności. To więcej niż niejeden krem pod oczy :D Oprócz pięknego koloru lakier ten rozkochał mnie w sobie łatwością aplikacji, trwałością oraz rewelacyjnym tempem wysychania. Bez żadnego topa potrzebował zaledwie kilkunastu minut, żeby wyschnąć i stwardnieć!


Czuję się w pełni zachęcona do kupienia nowych buteleczek. Nie mam porównania z lakierami Essie i chyba w końcu będę musiała się przełamać, żeby choć dla porównania mieć jedną buteleczkę. Najchętniej kupiłabym coś właśnie w takim odcieniu ;D

środa, 5 listopada 2014

Lakier do paznokci Kiko 275 + przesyłka od Schwarzkopf

Pora na prezentację pierwszej wakacyjnej pamiątki :) Jest nią lakier w typowo letnim, kojarzącym się z ciepłym morzem i upalnymi dniami kolorze czyli czerni ;) Od dłuższego czasu miałam na taki ochotę i stojąc przed ogromnym wyborem lakierów w Kiko od razu chwyciłam za niego. To była dobra decyzja, porządnie zainwestowane 3 ojro ;)


Na zdjęciu widać, że kolor jest piękny i głęboki, żadnych drobinek, sama czerń. Jestem zachwycona tym lakierem, wygodę aplikacji oceniam na bardzo dobry, wysychanie na celujący. Trwałość bez lakieru nawierzchniowego jest bez rewelacji, ale od czego mamy takie specyfiki ;) Uważam, że kolor ten jest niezwykle elegancki, ale też i wymagający. Czerń nie wybacza i każdy najmniejszy odprysk czy przetarcie rzuca się w oczy z podwójną mocą. Mimo wszystko, dla efektu jestem w stanie sięgać po ten lakier choćby i na jeden wieczór. Oto drogie Panie mój mały hit jesieni ;)


Pozostając w temacie czerni, otrzymałam przesyłkę niespodziankę od firmy Schwarzkopf. Składa się na nią lakier do włosów i pianka z serii Perfect Flex. Dodatkowo w paczce znalazła się czapka z napisem nawiązującym do nazwy serii. Ciekawa jestem lakieru, ostatnio byłam u fryzjera, skróciłam nieco włosy i przeprosiłam się z wypełniaczem koka, który przez rok leżał zapomniany w szufladzie. Do takich fryzur bez lakieru nie podchodzę ;) Na piankę nie mam pomysłu, nie używam takich rzeczy. Może w końcu się przełamię i kupię jakieś wałki? ;)

czwartek, 4 września 2014

Biały lakier do paznokci Lovely nr 25

Słuchajcie, totalnie przepadłam! Zakochałam się w paznokciach pomalowanych na biało. Zawsze kojarzyło mi się to ze szkolnymi latami i pierwszym lakierem w postaci korektora na paznokciach ;) W końcu się przekonałam, kupiłam sobie jeden i totalnie skradl moje serce. No powiedzcie same, czyż nie wygląda pięknie? :) 


Teraz trudno mi uwierzyć w to, że lakier ten przeleżał blisko pół roku od zakupu do dnia pierwszego użycia :D Jak już po niego sięgnęłam to ląduje na moich paznokciach przy co drugim malowaniu. Dodając do tego jego niską cenę i powszechną dostępność, to aż się dziwię, że nie ma go co druga osoba w domu ;) Dwie warstwy wystarczą do pełnego krycia, nie ma problemu ze smugami, szybko wysycha, no ideał! Elegancki kolor, pasuje do wszystkiego, jeszcze długo mogłabym wymieniać same zalety, ale pole do popisu zostawię Wam ;)

niedziela, 17 sierpnia 2014

Revlon Parfumerie Ginger Melon

Nie mogłam się powstrzymać przed zakupem lakieru Revlonu z serii Parfumerie. W internecie pojawiło się wiele dość niepochlebnych opinii na ich temat. Nie zniechęciły mnie one jednak na tyle, żebym nie przygarnęła tej pięknej buteleczki z lakierem w odcieniu Ginger Melon. W Hebe zapłaciłam za nią 20zł. Jak mam być szczera, to kolory nie są tam zbyt oryginalne czy ciekawe. Oprócz widocznego niżej koralowego nie znalazłam niczego dla siebie. 


Zupełnie nie przeszkadzało mi w aplikacji to, na co wiele osób się żaliło, czyli specyficzna nakrętka. Autentycznie nie zauważyłam żadnej różnicy ;) Przed pierwszym malowaniem nastawiłam się na to, że będzie źle, a tu taka niespodzianka. Z kolei muszę się zgodzić co do fatalnej konsystencji. Na paznokciach mam aż 4 cienkie warstwy, przy 3 wciąż widziałam prześwity. Choć wydaje się to dużo za dużo, to na całe szczęście lakier bardzo szybko wysycha. Dzięki temu malowanie nie jest aż tak kłopotliwe. Zawsze to jakaś pociecha ;) Prawdą też jest, że delikatnie pachnie w czasie malowania. Ot taka totalnie zbyteczna atrakcja.


Kolor widoczny na zdjęciu to piękny koral. W zależności od światła jest bardziej czerwony lub różowy, czasem wręcz wpada w lekki neon. Uwielbiam takie odcienie i świetnie się z nimi czuję. Cieszę się, że skusiłam się na jedną buteleczkę, będzie cieszyć moje oko i nie tylko. Za kolejne flakoniki jednak podziękuję ;)

piątek, 27 czerwca 2014

French na krótkich paznokciach

Na wstępie chciałabym podziękować za tyle ciepłych słów pod poprzednim wpisem :) Pozostając w temacie obrony chciałabym pochwalić się, jak pomalowałam na ten dzień paznokcie. Nie chciałam szaleć z czerwienią i dla ukojenia nerwów sięgnęłam po coś, przy czym zawsze jest dużo roboty, czyli frencha. Za bazę posłużył mi lakier Kiko nr 206, który pokazywałam tutaj. Końcówki zafundowałam sobie przy pomocy białego lakieru Lovely. 


Pomysł był dobry, bardzo podobał mi się efekt końcowy, ale więcej już się chyba za to nie zabiorę. Lakier z Lovely ma szeroki pędzelek, który pewnie będzie świetny do nakładania emalii na całego paznokcia, ale przy tak precyzyjnych zabawach zupełnie się nie sprawdził. Wiem, że teraz wszędzie na blogach królują lakiery Rimmela z serii Rity Ory, a wśród nich prym wiedzie biały kolor. Naczytałam się też sporo o ich kiepskiej jakości. Mam nadzieję, że moja biel okaże sie lepsza ;) Na dniach spróbuję się przekonać do jej użycia, póki co to kolejny miesiąc czeka na swoją premierę... ;)

czwartek, 5 czerwca 2014

KIKO Nail Laquer French Manicure 206

Bardzo nie lubię mieć niepomalowane paznokcie. Mam wrażenie, że wtedy o wiele bardziej się niszczą, skórki zadzierają i ogólnie dramat. Ilość kolorów, które mi odpowiadają jest dość zawężona, ale między różami, fioletami i czerwieniami muszę mieć coś nierzucającego się w oczy. Obecnie jest to lakier Kiko French Manicure w odcieniu 206. Dostałam go od mojej przyjaciółki, która mieszka w Rzymie i ma nieograniczony dostęp do kosmetyków Kiko, zazdro x milion. Niedawno założyła ona bloga, gdzie będzie pokazywać kosmetyki dostępne we Włoszech warte naszej uwagi. Zapraszam serdecznie KLIK! Wróćmy jednak do mojego lakieru ;)

Na zdjęciu widoczne są dwie warstwy lakieru

Jak widać, jest to bardzo delikatna i elegancko wyglądająca emalia. Sprawia, że zmaltretowane paznokcie od razu prezentują się lepiej bez niepotrzebnego przykuwania uwagi do poniszczonych skórek ;) Zdecydowanie największą zaletą tego lakieru, oprócz jego walorów estetycznych, jest możliwość ekspresowej aplikacji. Dwie warstwy zasychają w kilka minut i nie ma co się obawiać odbitej pościeli przy nocnym malowaniu, które praktykuję najczęściej ;) Nie wiem, czy to porównanie nie będzie zbyt śmiałe, ale po przejrzeniu swatchy w internecie mam wrażanie, że blisko mu do Essie Mademoiselle. Domyślam się, że dla większości prezentowany lakier jest nudny jak flaki z olejem, ale obecnie nie wyobrażam sobie mojej kosmetyczki bez niego :) 

niedziela, 25 maja 2014

Lakier Wibo WOW Glamour Sand nr 2

Po największej fali zachwytów lakierami piaskowymi, która przewinęła się przez blogi, zdecydowałam się kupić dwie buteleczki. Pierwszą pokazywałam Wam tutaj, absolutnie piękną biel Lovely z kolekcji Snow Dust. Dziś pora na drugiego kolegę, który trafił nawet do ulubieńców kwietnia, czyli lakier Wibo WOW Glamour Sand nr 2.


Kolor widoczny na zdjęciu idealnie oddaje to, jak wygląda w rzeczywistości. Piękny, ciemny róż i wieloma drobinkami migoczącymi w sztucznym świetle. To jeden z tych odcieni lakieru, który był u mnie od zawsze i podejrzewam, że na zawsze pozostanie. Wszelkie zielenie, niebieskości czy inne szalone kolory mogłyby dla mnie w lakierowym świecie nie istnieć, ale taki róż to podstawa.


Aplikacja, jak to w przypadku piasków jest bajecznie prosta. Dwie cienkie warstwy dają pełne krycie, co więcej lakier wysycha ekspresowo. Z wiadomych przyczyn nie używam top coata przyspieszającego ten proces. Stopień porowatości lakieru jest dla mnie optymalny. O nic nie zahaczam, jednak chropowata faktura jest wyczuwalna pod palcem. 


Trwałość, jak na produkt nakładany bez żadnej warstwy ochronnej, też oceniam wysoko. Po lakier ten sięgam niezwykle często z kilku względów. Po pierwsze kolor, który mnie oczarował. Po drugie bardzo sprawne wysychanie, co przekłada się na możliwość aplikacji nawet tuż przed pójściem spać, bez ryzyka odbicia pościeli. Jestem nim po prostu zachwycona i nie znajduję wad :) Mam ochotę na jeszcze jedną buteleczkę Wibo (tak! ja, która najwięcej kręciła nosem na piaski), którą widziałam na blogach. Nie pamiętam numeru, ale był to lakier z czarną bazą i bordowo złotymi drobinkami. No marzenie!

O ile w przypadku lakierów pękających (które do tej pory uważam za paskudne) moda na nie przeminęła, tak wydaje mi się, że piaski pozostaną na topie na dłużej ;)

piątek, 11 kwietnia 2014

Golden Rose Rich Color Nail Lacquer nr 48

Oszalałam. Tak w skrócie można opisać to, że kupiłam żółty lakier do paznokci. Ja, osoba, która ma same róże, czerwienie i fiolety. No nic, stało się ;) Wszystko zaczęło się od obejrzenia zdjęć kolekcji OPI Brazil, która ma w sobie pięknego żółtka. Było mi szkoda wydać 50zł na lakier, którego pewnie nie będę zbyt często używać, ale jak znalazłam coś podobnego w osiedlowej drogerii to nie wahałam się ani chwili ;)


Lakier Golden Rose Rich Color w odcieniu 48 wygląda moim zdaniem fantastycznie. Dla mnie to coś tak zupełnie innego, że wręcz nie mogę oderwać oczu od paznokci ;) Do opalonych dłoni to już w ogóle będzie efekt WOW. Sam lakier nie jest zbyt problematyczny, choć zdecydowanie brakuje mu nieco do łatwości nakładania piasków ;) Do ładnego krycia potrzeba trzech cienkich warstw, niestety końcówki wciąż leciutko prześwitują (widać to na palcu wskazującym). Mimo wszystko uważam, że warto było wydać na niego 8zł :) Wraz z miętowym będą stanowiły idealny duet na lato :) 

niedziela, 6 kwietnia 2014

Beauty UK Grit FX Posh Polish no.21 Fabric (Baby Pink)

Choć tak się zapierałam, że lakiery o piaskowym wykończeniu nie są dla mnie, to na chwilę obecną mam już trzy. Wciąż nie jestem wielką fanką chropowatej powierzchni na paznokciach, jednak łatwość aplikacji oraz tempo wysychania powoli przeciąga mnie na swoją stronę ;)

Dziś pora na przedstawienie lakieru, który dostałam w prezencie urodzinowym. Lakier Beauty UK Grit FX w odcieniu Baby Pink przyjechał do mnie ze Szkocji. To mój pierwszy kosmetyk tej firmy i podejrzewam, że kolejny za szybko się u mnie nie pojawi, bo na Wyspy jest mi nie po drodze ;) Z tego co sprawdziłam jego cena to 3,5 futna.


Jak widać Baby Pink to idealne określenie dla tego koloru :) Jest bardzo jasny, delikatny i sprawia, że dłoń wygląda elegancko. Piaskowe wykończenie jest w tym momencie takim puszczeniem oka z tej nudnej, różowej krainy ;)


Do pełnego krycia potrzebne są trzy warstwy, ale wysychają tak szybko, że zupełnie mi to nie przeszkadza. Jedyne co, mógłby być niebo bardziej trwały. Przez brak top coatu nie ma dodatkowej warstwy chroniącej i odpryski pojawiają się już na trzeci dzień. Zazwyczaj lakiery wytrzymują u mnie przynajmniej pięć dni, stąd moje marudzenie ;)

Podoba się? 
Miłej niedzieli!
:)

sobota, 29 marca 2014

Lakier Wibo Celebrity Nails Nr 2 My Charming

Tak jak wczoraj wspominałam, dziś pokażę Wam lakier do paznokci Wibo z serii Celebrity Nails w odcieniu nr 2 My Charming. Powiem szczerze, że o ile kolor w buteleczce mnie zachwycił, tak na paznokciach już takiego szału nie zrobił. Nie powiem, że mi się nie podoba, ale wyobrażałam go sobie inaczej ;)


Kolor to taka brzoskwinka ze złotym pyłkiem. Choć nie jestem zwolenniczką dzielenia kolorów na jesienne czy wiosenne, to w tym przypadku aż ciśnie się na klawiaturę, żeby określić go mianem wiosennego :)


Przy dwóch warstwach wciąż prześwitują końcówki. Nie nakładałam trzeciej, bo lakier jest dość gęsty i obawiałam się niepotrzebnego mazania. O czasie wysychania się nie wypowiem, bo używam zawsze top coata przyspieszającego wysuszanie. Póki co, nie mam żadnego odprysku, a paznokcie przeżyły sobotnie sprzątanie oraz kilka myć naczyń. Przewiduję, że będzie pod tym względem okej, jak nie to dam znać :)

I jak Wam się podoba? 

poniedziałek, 17 marca 2014

Lakier Rimmel 60 Seconds 619 Pulsating

Ostatnio przeglądając moje lakierowe zbiory zdałam sobie sprawę, że mam zaledwie 4 lakiery, które nie są w odcieniach różu, czerwieni lub fioletu. Istne landrynkowe nudy ;) Nawet jak jestem w drogerii to tylko takie kolory dla mnie istnieją. Z resztą pozostała czwórka to dwa nudziaki, mięta i jeden turkus, mam małą tolerancję na szalone kolory :P Idealnie w moją estetykę wpasowuje się róż Rimmela z serii 60 secodns w odcieniu 619 pulsating. To mój pierwszy odcień ten firmy (choć nie, miałam kiedyś jakiś szalony morski w liceum :D) i na chwilę obecną raczej ostatni.


Lakier kryje bardzo dobrze, jedna grubsza warstwa wystarczy do pełnego krycia. Ja jednak wolę sięgnąć po dwie cienkie. Co do obiecywanego przez producenta szybkiego wysychania to muszę się zgodzić. Nie  jest to może 60 sekund, ale z pewnością przebiega ono sprawniej niż przy innych lakierach, które posiadam. Niestety mam z nim inny problem. Jest nim fatalna trwałość. Niezależnie od tego czy używałam top coata czy nie to lakier i tak odpryskiwał mi już w kilka godzin po aplikacji. W tym momencie nawet ładny kolor nie pomaga :( Nie wiem czy trafiłam na trafny kolor czy po prostu cała seria jest taka, ale lakier z pewnością puszczę dalej, u mnie się nie sprawdził.

czwartek, 20 lutego 2014

Models Own Nail Polish Velvet Goth Collection Amethyst

Pora na wpis, w którym zdjęcia wyrażą więcej niż słowa :) Lakier do paznokci Models Own z serii Velvet Goth w odcieniu Amethyst znalazłam w prezencie urodzinowym. Od razu skradł moje serce swoją welurową nakrętką, aż chce się ją dotykać ;) 


To mój pierwszy lakier tej firmy, bardzo się cieszę, że mam okazję go wypróbować, choć domyślam się, że mocno odbiega od standardowych emalii. Głównie za sprawą swojego welwetowego wykończenia.


Jak widać zatopione są w nim całkiem spore brokatowe drobinki. Jedne są widoczne bardziej, inne mniej, w zależności od tego, w której warstwie się trafiły. Do pełnego krycia potrzebne są dwie, choć jedna grubsza też daje rade.


Jestem nim zachwycona, kolor jest typowo mój, uwielbiam na niego spoglądać ;) Nawet nie przeszkadza mi kłopotliwe zmywanie, bez folii aluminiowej ani rusz.


W przypadku tego lakieru podoba mi się wszystko. Od opakowania, przez trwałość, po wygląd i szybkość schnięcia. Nie nakładałam na niego żadnego top coata, bo zniwelowałoby to cały welwetowy efekt oraz po prostu było to niepotrzebne, lakier sam z siebie szybko wysycha ;)

środa, 22 stycznia 2014

Lovely Snow Dust nr 2

Jak to mówią: tylko krowa nie zmienia zdania. Krową nie jestem, zdanie zmieniłam i kupiłam lakier o wykończeniu piaskowym. Może nie oszalałam na punkcie piasków i nie zamierzam porzucić wszystkiego na ich rzecz, jednak jestem na etapie fascynacji tą chropowatą powierzchnią. Pomaga mi w tym przepiękny lakier z edycji limitowanej Lovely Snow Dust w odcieniu nr 2.


Prawda jest taka, że od kiedy pomalowałam nim paznokcie to nie mogę od nich oderwać wzroku. Wybrałam moim zdaniem najładniejszy z dostępnych odcieni, zarówno złoto jak i srebro mnie do siebie nie przekonały. Za to ta biel już tak :)


Lakier kosztuje 9zł za buteleczkę i z tego co wiem, są problemy, żeby go dostać. W sumie nie dziwię się, że jest wciąż wykupiony. Do pełnego krycia potrzeba 3 cienkich warstw, które na szczęście wysychają niezwykle szybko. Muszę sobie sprawić biały lakier i zobaczyć, jak śnieżny kurz będzie się na nim prezentował ;)


Z racji tego, że jest to mój pierwszy piasek, obawiałam się zahaczania o wszystko. Na szczęście nic takiego nie ma miejsca, choć wyraźnie czuć jego chropowatą fakturę. 


Na zdjęciach w świetle dziennym nie widać niestety jak się pięknie mieni. A mieni się pięknie, na biało, błękit, róż. Idealny kolor na zimę. Czuję, że będzie częstym gościem na moich paznokciach :)

sobota, 4 stycznia 2014

Sally Hansen Hard as Nails Xtreme Wear 140 Rockstar Pink

Pora na prezentację lakieru do paznokci, który od razu rzucił mi się w oczy jak tylko weszłam do drogerii. Mowa o Sally Hansen Hard as Nails Xtreme Wear w odcieniu 140 Rockstar Pink. Zapłaciłam za niego 15zł w Hebe. 


Choć może się wydawać, że jest inaczej, to lakier składa się z całej masy bardzo drobnych, brokatowych drobinek, które są zatopione w bezbarwnej (no może minimalnie różowej, ale  wciąż przezroczystej) bazie. Nakładanie go solo na paznokcie mijałoby się z celem. No chyba, że chcemy nakładać 15 warstw ;)


Przeczuwając co się święci, nałożyłam go na paznokcie wcześniej pomalowane OPI Casino Royale. Dzięki temu do efektu, który widzicie na zdjęciach potrzebowałam dwóch warstw Sally Hansen.


Co tu dużo pisać, lakier stał się moim ulubieńcem. Podoba mi się w nim to, że nie ma problemów ze zmywaniem jak to jest z innymi brokatowymi lakierami. 


To mój pierwszy lakier Sally Hansen, ale od teraz będę częściej zaglądać na ich półkę :)

wtorek, 3 grudnia 2013

Max Factor, Mini Nail Polish, 45 Fantasy Fire

Podczas zeszłorocznej promocji -40% w Rossmannie kupiłam przepiękny lakier do paznokci Max Factor z serii Mini Nail Polish w odcieniu 45 Fantasy Fire. Pozornie zwykły fiolet, jednak gdy spojrzymy na niego pod różnym kątem to widać, co autor miał na myśli dając mu taką a nie inną nazwę :)


Jest to jeden z tych kolorów, który po nałożeniu na paznokcie przyciąga wzrok. Lubie patrzeć jak się mieni w promieniach słońca :)


Buteleczka z lakierem jest mała, to zaledwie 5ml, jego cena to około 20 kilku złotych. Jego jedynym minusem jest to, że stosowany solo na paznokcia potrzebowałby miliona warstw, żeby dać całkowite krycie. Świetnie sprawdza się jedynie stosowany na wcześniej już pomalowane paznokcie. Tutaj jako bazy użyłam lakieru Opi Tommorow Never Dies. 


Moje zdjęcia nie oddają tego jak jest piękny, najładniej prezentuje się w buteleczce :D Zachęcam, żeby samemu zobaczyć, że ten maluszek ma w sobie to coś ;)

poniedziałek, 28 października 2013

Kiko nail laquer 236

W zeszłym tygodniu odwiedziła mnie koleżanka, która mieszka w Rzymie. Przywiozła ze sobą paczuszkę kosmetyków Kiko. Jak wiemy są one niedostępne w Polsce nad czym ubolewam. Miałam już okazję poznać ich eyeliner oraz róż do policzków, tym razem przyjechały do mnie lakiery do paznokci, cienie oraz tusz do rzęs. Pierwszy na tapetę poszedł piękny, czerwony lakier do paznokci w odcieniu nr 236.


Kolor jak widać: klasyczna czerwień. Najlepsze jest to, że na moich paznokciach widzicie tylko jedną warstwę! Jestem nim zachwycona i z pewnością przy najbliższej okazji postaram się sprawić sobie inne lakiery tej marki. Przekonuje mnie do nich również ich trwałość, są nie do zdarcia. Po pięciu dniach zaczął mnie irytować odrost i tylko z tego powodu go zmyłam ;)


Oto reszta smakołyków, które przyszły do mnie prosto z Rzymu :) Tylko czekoladek już nie ma ;)

środa, 26 czerwca 2013

Essence 113 Do you speak love?

Moja wielka lakierowa miłość ostatnich tygodni. Lakier Essence 133 Do you speak love? jest idealnym odcieniem czerwieni. Na paznokciach wygląda schludnie i elegancko, wprost nie mogę się na niego napatrzeć :)


Z trwałością jak to z lakierami Essence- bez utwardzającego topa się nie obejdzie. Za to jestem pozytywnie zaskoczona jego kryciem, jedna grubsza warstwa dałaby radę. Wolę jednak (jak większość z resztą) nałożyć dwie cienkie. Dawno żaden lakier nie zebrał tylu komplementów co ten, gdy miałam go na paznokciach ;)

niedziela, 26 maja 2013

Essence 103 Space Queen

Czasem zdarza mi się kupić produkt, o wybór którego w życiu bym się nie podejrzewała. Nie jestem fanką żadnych zdobień na paznokciach, nigdy nie miałam pękacza, wszystkie brokaty oddałam po kilku użyciach. Jednak jak tylko zobaczyłam w drogerii lakier Essence 103 Space Queen wiedziałam, że mój ci on. Stwierdziłam, że 7zł to nie dużo jak na lakierowe zachcianki i tak oto jestem szczęśliwą posiadaczką delikatnego brokatu, który cieszy moje oko :)


Podejrzewam, że większości może się on nie spodobać ;) Nie zniosłabym go na jakimś innym kolorze, taki jasny jest wg mnie najładniejszy. Tak delikatny, jakby niczego na paznokciach nie było, a jednak jest i wesoło migocze w promieniach słońca :) Jego wielką zaletą jest to, że schnie ekspresowo bez żadnej bazy. Domyślam się, że maź, w której zatopiony jest brokat zastygnie o wiele szybciej niż zwykłe lakiery, ale co tam ;) I tak się nim nacieszę do tej pory :)