Od jakiegoś czasu coraz tęskniej spoglądam w stronę kolorówki. Zawsze to pielęgnacja była moim konikiem i pewnie tak pozostanie, bo nie czuję się na siłach, żeby tworzyć jakieś niezwykłe makijaże. Nie zmienia to faktu, że jednak sporo radości daje mi kompletowanie różnych kolorów oraz samo malowanie się. Dlatego postanowiłam zrobić przegląd moich cieni, pewnie część z Was nie uwierzy, że można mieć ich tak mało :D Owszem, można ;) Za jakiś czas wrócę sobie do tego wpisu i zobaczę jak rozrosła się moja kolekcja ;) Zdjęcia zrobiłam wczoraj, a już dziś mam nowy cień do kolekcji ;)
Cienie, z których korzystam najczęściej mieszkają w palecie magnetycznej z inglota. To świetne rozwiązanie, bo wszystko jest w jednym miejscu i na widoku, pojedyncze cienie czasem gdzieś się schowają i zapominam o nich na całe miesiące...
Górny rząd to cienie Inglota: czerń nr 63, brąz ze złotymi drobinkami, genialnie nadający się na całą powiekę nr 456, najpiękniejsze złoto czyli 111. Jasny róż również pochodzi z Inglota i ma nr 488. Brązowo-złoto-łososiowe trio to wyciągnięte cienie z paletki Paese o nazwie Pocałunek Colombiny. Najczęściej korzystam z brązu, niestety dwa pozostałe osypują się tak mocno, że psują mi makijaż. Brązy i fiolet pochodzą z paletki Oriflame Jazz Fusion, brązów nigdy dość, jednak do fioletu na moim oku przekonałam się dopiero niedawno ;) Oprócz tego w paletce mieszka róż Inglota o numerze 73, uwielbiam go stosować zimą, teraz wolę lżejsze i bardziej różowe róże ;)
Głównym bohaterem tego zdjęcia jest paletka Accessorize, która ma w sobie przepiękne kolory. Niebieski, perłowa biel oraz turkus wystarczą mi do stworzenia makijażu w sam raz na lato :) Miałam małe problemy z tym jak wykorzystać jasną zieleń, jednak dzisiaj zrobiłam małe zakupy z myślą o tym kolorze, z resztą same przeczytacie niżej ;) Simpy, jeszcze raz dziękuję za ten prezent! :* Jasny róż z Bell z serii Pastell palette no:01 jest praktycznie identyczny jak ten z Inglota. Często stosuję go zamiast rozświetlacza, daje delikatny, ale bardzo ładny efekt. Czerń z Miss Sporty 101 night stosuję na zmianę z czernią Inglota, lubię przy jej pomocy delikatnie zagęścić linię rzęs. Pastelowy pomarańcz z Basic pochodzi z limitki Juicy Fruity i ma nr 02 orange. Całą zimę leżał nietknięty, ale w lecie znowu pójdzie w ruch :) Cienie z jedwabiem z Wibo kupiłam jak kilka lat temu zaczynałam pewną pracę i mam do nich sentyment :) W opakowaniu to brąz i beż, jednak na oku wychodzą szare. Nie poleciłabym ich nikomu ze względu na słabą jakość ;) Nad holograficznym cieniem z Wibo już tyle razy się rozpływałam, że po prostu odeślę Was do jego recenzji ;) Na zdjęciu widzicie też jedyny w mojej kolekcji cień w kremie z Oriflame, też go lubię, świetnie nadaje się jako baza pod brązowo-złote smokey eyes ;)
Na koniec tego wpisu pochwalę się moimi dzisiejszymi zdobyczami, które jak najbardziej wpisują się w temat kolorówki ;)
Zacznę od różu z Essence z Marble Manii. Rozpaczałam, że już go nie dostanę, lecz ku mojemu wielkiemu zdziwieniu dorwałam go i to pod samym domem (jak to mówią najciemniej pod latarnia ;)). Drogie Wrocławianki, okazało się, że w Arkadach w Douglasie stoi od kilku dni podwójna szafa Essence z tą limitką :) Za 7g produktu zapłaciłam 14zł, cieszę się, że go mam, bo po moich nieudanych poszukiwaniach spotkałam wiele pozytywnych recenzji ;)
W drogerii Jasmin w Feniksie byłam pierwszy raz i w końcu znalazłam szafę MIYO. Miałam mało czasu i wzięłam jedynie tusz do rzęs SuperLash 3w1 za 9zł oraz eyeliner o cudnowym kolorze za całe 6zł ;) Jestem pewna, że wrócę tam po cienie do powiek, mają genialną pigmentację i kosztują jedynie 5zł! Z braku czasu na nic się nie zdecydowałam, teraz żałuję. Trzeba było brać żółty i fiolet ;)
Ostatnią rzeczą był cień z Inglota Double Sp. 611, szukałam intensywnej zieleni, aby pasowała do tej z paletki Accessorize, przemiła Pani pokazała mi kolory, które jak powiedziała przyszły do nich dziś rano i od razu zauroczył mnie jeden z nich. Koniczyna z drobinkami złota, cudo :)
Wiem, że ogółem nie jest tego dużo, ale możecie mi wierzyć, że jak mi tylko fundusze pozwolą to będę powoli powiększać moje zbiory. Już teraz mam ochotę na kilka kolorów z Inglota, z pewnością wrócę do szafy MIYO. A przede wszystkim będę w dalszym ciągu podglądać Wasze zbiory ;)

