Uwielbiam ulubieńców, wstyd się przyznać, że zaniechałam tradycję umieszczania tego typu postów co miesiąc, ale czas to zmienić! Produkty na poniższym zdjęciu totalnie mną zawładnęły w ostatnim czasie i sięgałam po nie o wiele chętniej niż po moje pozostałe skarby :)
- róż Wibo z różanej serii- już nie raz, nie dwa wspominałam, że go uwielbiam :) Daje subtelny ale niesamowicie uroczy efekt, bardzo podoba mi się jak wygląda na mojej twarzy, a biorąc pod uwagę cenę za jaką go dorwałam to moja radość nie zna granic :)
- błyszczyk Vipera Sweet & Wet nr 9 (albo 6 :D)- kupiłam go na początku miesiąca i od razu zdeklasował moje pozostałe błyszczyki. Kolor chłodnego pudrowego różu idealnie do mnie pasuje, a jego trwałość i nawilżające właściwości sprawiają, że błyszczykowy ulubieniec może być tylko jeden :D
- lakier do paznokcie Catrice 800 Heavy Metallilac- kolor jest po prostu boski. Nie widać tego na tym zdjęciu więc odsyłam Was po wpisu, w którym pokazałam go dokładniej ;)
- eyeliner NYX w kolorze 101 Extreme Blue- to była miłość od pierwszego wejrzenia :) Używam go non stop na zmianę z czarnym eyelinerem Sephory
- eyeliner Sephora 01 noir black- w czasie ostatnich upałów eyelinery okazały się być niezastąpione :) Czarna kreska to dla mnie postawa, więc miło mieć coś, czym świetnie się je maluje :)
- tusz do rzęs MIYO Super Lash 3in1 Action- kupiłam ten tusz, bo coś mi świtało, że czytałam o nim wiele dobrego, choć nie byłam pewna, czy to on ten tusz z MIYO chodziło. Teraz wiem, że dobrze wybrałam :) Tusz ładnie wydłuża rzęsy, delikatnie je pogrubia, nie skleja a przede wszystkim świetnie się trzyma przez cały dzień. Lubię to :)
- maska do włosów intensywnie wygładzająca Ziaja- oto mój maseczkowy święty graal. Nic tak dobrze nie robi moim włosom jak ona, a w połączeniu z regularnym stosowaniem olejków to już w ogóle cud, miód i orzeszki :) Włosy są miękkie, wygładzone, nie elektryzują się i na dodatek pięknie się błyszczą. Uwielbiam, szkoda, że tak słabo z jej dostępnością :(
- balsam do ciała jeżynowy The Body Shop- jeśli komuś szkoda wydać 66zł na masło w TBS (podobnie jak mi :D) to polecam zainwestować w ich balsamy do ciała z serii Oruginals. Kosztują 19zł i są do wyboru dwa zapachy- arbuzowy i jeżyna. Swoją jeżynę dostałam od Anuli i używam jej z przyjemnością, gdy temperatury przekraczają 25 stopni (tak, siedzę z termometrem w łazience i sprawdzam co i jak :D). Balsam doskonale nawilża, niesamowicie rześko pachnie, a do tego ekspresowo się wchłania nie pozostawiając na skórze lepkiej warstwy :)
Jakie produkty znalazły się wśród Waszych ulubieńców? Dajcie znać :)
.jpg)