niedziela, 16 marca 2014

Peeling enzymatyczny Balea

Peelingi enzymatyczne praktycznie nigdy mnie zbytnio nie interesowały z prostego powodu: w większości przypadków miałam wrażenie, że w ogóle nie działają. Od lat byłam wierna mocnym zdzierakom i wychodziłam z założenia, że im większe tarcie tym lepiej. Dopiero niedawno trafiłam na peelingi enzymatyczne, które faktycznie potrafiły sprostać zadaniom postawionym im przez producentów. Jednym z nich jest peeling enzymatyczny Balea.

Kupiłam go we wrześniu zeszłego roku w Bratysławie i kosztował jakieś śmieszne 60 centów... Żal było nie wziąć ;) Tubka mieści 50ml produktu, który jak się okazało już przy pierwszym użyciu, nieźle sobie radzi z usuwaniem martwego naskórka ;) Według zaleceń producenta powinniśmy go trzymać 3-5 minut i zmyć. Przy poprzednich peelingach zazwyczaj trzymałam je na twarzy o wiele dłużej, a i tak nie działo się nic. Tutaj dość szybko czuć na skórze twarzy ciepło, wiadomo, że coś się dzieje. Czasem, gdy się zagapiłam i zapominałam umyć twarzy w zalecanym czasie, to peeling sam mi o sobie przypominał lekkim pieczeniem. Nie biorę mu tego za wadę, bo to ja się nie dostosowałam do zaleceń na opakowaniu ;) Najważniejsze jest jednak to, że peeling bardzo dobrze sobie radził z wygładzaniem naskórka. Po jego użyciu było czuć, że skóra jest gładka i miła w dotyku, tak jak po zwykłym peelingu mechanicznym, tylko tutaj udało się uniknąć zbędnego tarcia :)


Podejrzewam, że w polskich drogeriach natkniemy się na podobne mu odpowiedniki. Słyszałam, że peeling enzymatyczny Ziai jest bardzo fajny. Nie namawiam więc do ściągania tego malucha Balea zza granicy, bo koszt wysyłki wielokrotnie przekroczy jego wartość ;) Jednak jeśli będziecie już w DM to warto wrzucić przy okazji do koszyka. Sama będę miała taką okazję za tydzień i pewnie znowu wyjdę z całą torbą kosmetyków :D

23 komentarze:

  1. Jak będę miała okazję to sobie go kupię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że też nie za bardzo lubię peelingi enzymatyczne, nie wspominając już że Balea jest dla mnie obca:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak jak ja trafiałaś na same niezbyt działające ;)

      Usuń
  3. ja kiedyś miałam peeling enzymatyczny z ekstraktem z owoców tropikalnych ale nie czułam żadnego pieczenia, wolę jednak jak są jakieś zdzierające granulki, bo czuć efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przez ten wcześniejszy brak efektów zraziłam się do peelingów enzymatycznych, a tu taka niespodzianka :)

      Usuń
  4. 60 centów? Żal nie wziąć :D

    OdpowiedzUsuń
  5. lubie tego typu peelingi, z chęcią bym go wypróbowała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się przekonuję do enzymatycznych :)

      Usuń
  6. Chyba się za nim rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podzielam Twoją opinię. Czasem odnoszę wrażenie, że niektóre peelingi enzymatyczne w ogóle nie usuwają martwego naskórka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, nie dość, że nie usuwają to mam wrażenie, że wręcz zapychają skórę :(

      Usuń
  8. U mnie niestety takiego typu peelingi nie działają do końca - moja cera wymaga porządnego szorowanka ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządne szorowanko raz w tygodniu to podstawa :D

      Usuń
  9. Ja akurat nie przepadam za peelingiem enzymatycznym z Ziai, ale bardzo porządny peeling enzymatyczny ma w swojej ofercie Biochemia Urody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo dziękuję za informację :) Faktycznie peeling enzymatyczny BU robił swojego czasu furorę na blogach :)

      Usuń
  10. u mnie juz w polsce jest moze kupie i napisze o nim jesli sie sprawdzi 10zl kosztuje

    OdpowiedzUsuń