Seria Ziaja Manuka została stworzona z myślą o mnie. Sama się dziwię, dlaczego aż tyle czasu potrzebowałam, żeby coś z niej kupić. Początkowo owszem, były małe problemy z dostępnością, ale teraz Manukę można dostać nawet w najsłabiej zaopatrzonym Rossmannie we Wrocławiu, więc są już chyba wszędzie ;) Ceny jak to zwykle w przypadku Ziai bywa śmiesznie niskie, około 10zł za produkt.
Zdecydowałam się na żel myjący (bo jak wiele razy wspominałam bardzo lubię żel myjący do cery trądzikowej Ziai i byłam ciekawa, czy i ten produkt się sprawdzi) oraz krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc. Z kwasem migdałowym miałam styczność przy używaniu produktów Pharmaceris z serii T, więc nie był mi on straszny ;)
Od razu napiszę, że z obu produktów jestem bardzo zadowolona. Krem, choć jego konsystencja bardziej przypomina gęsty żel, sprawdził się u mnie świetnie. Przede wszystkim nie miałam żadnych podrażnień, jak to było w przypadku kremu Biodermy. Sama skóra prezentowała się o niebo lepiej. Choć nie udało się ograniczyć powstawania pryszczy do zera, to i tak było nieźle! To co już się pojawiło znikało szybciej i nie powodowało od razu wysypu na pół metra wokół siebie. Nie miałam też problemu z nadmiernym przesuszeniem skóry, jednak przyznam, że w okresie kiedy było zimniej musiałam sięgnąć po mocniej nawilżający krem na dzień.
Wygodną tubkę opróżniłam już praktycznie do ostatniej kropli, czyli wydajność przedstawia się tak, że opakowanie starcza na 3 miesiące codziennego używania. Myślę, że to fajny produkt, który ułatwi życie tym, którzy męczą się z trądzikiem, sama z pewnością do niego wrócę :)
Żel do mycia twarzy był równie dobry jak jego kolega z serii med do skóry trądzikowej. Przy używaniu codziennie 2-3x buteleczka wystarcza na około 3 miesiące, więc wynik bardzo dobry. Oczyszczenie, które nam funduje połączone z brakiem zbędnego przesuszenia sprawia, że mam kolejnego ulubieńca w tej kategorii :)
Mam wielką ochotę na kolejne produkty z tej serii i pewnie niedługo sobie coś sprawię. Z pewnością będzie to niezwykle popularna pasta oczyszczająca i może krem na dzień, zobaczymy.
Czekam na Wasze opinie na temat tych kosmetyków :) Miałyście, lubicie?
PS.
Na osłodę wrzucam zdjęcie Amciuchy, który ostatnio nie chciał mnie wypuścić do pracy. To się nazywa protest :D
PS2.
Dziś przychodzi do mnie na wstępne pomiary Pan, który ma zamontować siatkę na balkonie, żeby się moje futro mogło wygrzewać w słońcu. Jak już to nastąpi to czeka nas ogarnięcie naszego wielkiego tarasu o powierzchni 1,6m2. Nie mogę się doczekać śniadań na balkonie! :)
















