Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 lipca 2014

Ulubieńcy maja i czerwca

Wpisy z ulubieńcami, podobnie jak denka, są moimi faworytami. Dziś i ja podzielę się tym, co w ostatnich dwoch miesiącach mnie zachwyciło i nieskromnie zacznę od samej siebie ;)


A dokładnie od faktu, że 25.06 skończyłam studia. Obroniłam się na 5, i choć wiem, że nie ma to większego znaczenia, to i tak mnie to cieszy ;) Sam egzamin był o wiele mniej strasujący niż chociażby licencjacki, nie wspominając o wielu gorszych z początków studiów. Obronę miałam z samego rana i pierwsze co po niej zrobiłam, to nie licząc szybkiej wizyty w knajpce, żeby to uczcić, to w końcu porządnie się wyspałam, bez koszmarów o źle wstawionym przecinku w przypisach :D

Między złożeniem pracy w dziekanacie a samą obroną miałam trochę czasu. Z braku laku zaczęłam oglądać serial Dexter i przepadłam totalnie! Nie jestem osobą, która na bieżąco śledzi, co którego dnia ma premierę (pozdro Anula :D), oglądam kilka słowackich serialów, ale z racji tego, że lecą w porze, kiedy zazwyczaj robie obiad/myję naczynia/maluję paznokcie. Dexter mnie jednak wciągnął na całego i nie mogę się doczekać, aż włączę kolejny odcinek. Obecnie jestem przy końcówce siódmego sezonu i przyznam, że poziom napięcia się nieco obniżył, ale i tak mi się podoba :D Nie wiem czy jest sens Dextera polecać, bo pewnie już wszyscy go znają :P

Pozostając w temacie rozrywki, to byliśmy w kinie na Grand Hotel Budapest. Napisać rewelacja to mało, byłam tym obrazem zachwycona. Pod względem estetycznym film jest niesamowity, zrozumie ten, kto widział ;) Sama fabuła może nie porywa, ale w otoczeniu tak fantastycznej scenografii z dodatkiem poczucia humoru, które trafia do mnie w 100% wyszłam z kina w pełni zadowolona :)

Dziś mija równo 50 dni od kiedy adoptowaliśmy kota. Trochę dziwnie wstawiać go do ulubieńców, ale nie mogę postąpić inaczej. Każdy, kto nas odwiedza twierdzi, że to kot, który zachowuje się jak przytulanka. Ostatnio upodobał sobie do spania moją poduszkę i każdej nocy budzę się z jego ogonem/łapką/pupą/ na twarzy ;) Wciąż nic nie drapie, daje sobie przycinać pazurki i kocha pomidory :) Na zdjęciu siedzi właśnie w siatce, w której przyniosłam pomiodory z targu :D 

Moim głównym zajęciem ostatnich tygodni jest organizacja przeprowadzki. Gdyby chodziło tylko o przeniesienie rzeczy to byłabym szczęśliwa, musimy jednak wyremontować całe mieszkanie włącznie z wymianą instalacji elektrycznej. Czeka nas (a w szczególności sąsiadów) sajgon, ale nic nie cieszy człowieka tak, jak to że jest już na swoim. W ciągu zeszłego tygodnia poznałam więcej nazw narzędzi niż przez całe życie. Póki co zakupy kosmetyczne odeszły w niepamięć. Mogę zrobić haul z kablami, kafelkami oraz dziwnymi rzeczami, które nie wiem do czego służą, ale wiem, że są potrzebne ;)

Z racji tego, że codziennie spędzam całe dnie na naszej "budowie", to wieczorami padam i nie myślę o niczym innym jak prysznic i łóżko. Wielką osłodę (i to dosłownie) przynosi mi dzięki temu ciasto jogurtowe z owocami. Jest banalnie proste, szybkie i przede wszystkim smaczne ;) Totalnie niemodne ze względu na panującą wszędzie fit obsesję, ale nie interesuje mnie to :D Po ciężkiem pracy należy mi się coś od życia, czyż nie? ;) 

Żeby nie było, że tylko bawię się w budowlańca (choć w sumie tak jest, dziś pierwszy dzień od tygodnia, gdy nie ma mnie "na budowie"), to czasem też się pomaluję ;) Nie szaleję, bo codzienne wstawanie o 6 nie służy rozwijaniu życia towarzyskiego, a makijaż do dresów pasuje jak pięść do nosa. Mimo wszystko brązer z Essence i pomadka tej samej firmy w odcieniu 44 almost famous skutecznie poprawiają mi humor. Siegam po nie głównie dlatego, że nie da się nimi zrobić sobie krzywdy. Niby to niewiele, ale pomagają mi czuć się lepiej po całym dniu spędzonym na zrywaniu podłogi czy innych fantastycznych zajęciach ;)

piątek, 2 maja 2014

Ulubieńcy kwietnia

Kolejny miesiąc minął nie wiadomo kiedy. Gdy wczoraj przewracałam stronę w kalendarzu, miałam wrażenie, że poprzednio robiłam to tydzień temu... Kwiecień okazał się być szalonym miesiącem niosącym za sobą całą masę zmian, których nikt się nie spodziewał. Moim głównym zajęciem jest obecnie przesiadywanie w marketach budowlanych, za rok będę mieć już wszystko w małym palcu, ale chwilowo trochę się tam gubię ;) Zdecydowaliśmy się też, że chcemy adoptować czworonożnego przyjaciela, niestety w związku z powyższym musimy poczekać jeszcze trochę. Nie chcę stresować zwierzaka przeprowadzką, wystarczy, że sama sobie rwę włosy z głowy ;) Jednak nie o tym chciałam pisać. Pora na ulubieńców:


Ze względu na deficyt wolnego czasu nie szalałam w kwietniu z filmami, książkami czy wizytami w kinie. Udało mi się za to w końcu obejrzeć film Yuma. Odtwórca głównej roli raczej mnie nie zachęca do obejrzenia czegokolwiek, jednak tym razem się przełamałam i było warto :) Film jest fantastyczny, myślę, że wszyscy mieszkający w mniejszej lub większej bliskości granicy z Niemcami uśmiechną się pod nosem na wspomnienie tego, jak było 20 lat temu i więcej. Sama bardzo słabo pamiętam tamte czasy, znam je jednak doskonale z opowieści. Nic więcej nie powiem, film jest dostępny na YT ;)

Rzeczą, którą odkryłam na nowo jest mój kubek do parzenia herbaty. Niby mamy w domu specjalny czajniczek do sypanej herbaty, ale nikt z niego nie korzysta, bo ciągle się zatyka, przecieka itp. Kubek widoczny na zdjęciu składa się z trzech elementów: kubka (to ci zaskoczenie ;)), sitka oraz przykrywki. W tym momencie praktycznie nie piję już żadnych herbat w torebkach, tylko wciąż męczę zieloną sypaną . Wcześniej nie chciało mi się z nią bawić, teraz nie ma już wymówki :)

Z kosmetyków zachwyciły mnie cztery rzeczy. Dwa lakiery do paznokci: piaskowy Wibo w odcieniu nr 2 oraz Kiko do francuskiego manicure w odcieniu nr 206 zachwyciły mnie prostotą swojej aplikacji. Wysychają ekspresowo i sięgam po nie zawsze jak maluję paznokcie na ostatnią chwilę. Pokażę Wam je z bliska ;) Tusz do rzęs Lovely Pump Up kupiłam z ciekawości i jestem nim zachwycona! Świetnie się prezentuje na moich rzęsach, miałam szczęście i trafiłam na niemacany egzemplarz. Chyba tylko dlatego, że kupiłam go przed trwającą wielką promocją ;) Ostatnim wielkim hitem jest olej kokosowy z Organique. Od pół roku używam go jako kremu do twarzy na noc. Dawno nie byłam tak zadowolona z cery. Już zapomniałam jak to było katować się kwasami. Uwielbiam w nim wszystko, zapach, wielofunkcyjność, działanie. Produkt idealny <3

Ostatnie dwa zdjęcia mówią już same za siebie. Przez ciągłe chorowanie od stycznia częstotliwość moich ćwiczeń oraz jakość jedzenia mocno ucierpiały. Już robiłam jedno podejście do zmian w lutym, ale dopadła mnie kolejna choroba, która wymagała dość specyficznej diety i stracone kilogramy zaczęły wracać. Teraz, jak już jestem w pełni zdrowa wróciłam na stare tory. Mocno pracuję nad tym, żeby bieganie, ćwiczenia w domu, zdrowe jedzenie itp stały się moją codziennością. Porzuciłam też stołowanie się na mieście na rzecz gotowania w domu. Właśnie na gazie mi pyrka (uwielbiam to słowo!) krem z pomidorów ;) Planuję podzielić się moimi refleksjami na ten temat tutaj. Kilka lat temu przy regularnym spowiadaniu się na blogu z moich poczynań schudłam prawie 10kg, chyba potrzebuję publiczności do moich działań ;) 

Miłego dnia!
:*

środa, 2 kwietnia 2014

Ulubieńcy marca

Dawno nie pojawił się u mnie post z ulubieńcami miesiąca. Pora to nadrobić :) W marcu udało mi się wrócić do regularniejszego pisania postów, co niezwykle mnie cieszy. Jestem pedantką z natury i utrzymywanie małej ilości zaległych postów dobrze działa na mój wewnętrzny spokój ;) Właściwie to powinno być pierwszym ulubieńcem miesiąca, ale nie było jak tego na zdjęciu złapać ;)


Zdecydowanie najciekawszym i miło wspominanym przeze mnie wydarzeniem z tego miesiąca był wyjazd do Pragi, któremu nawet poświęciłam cały wpis. Czas spędziłam głównie na spacerach, dobrym jedzeniu i najzwyczajniejszym w świecie odpoczynku. Oprócz tego odwiedziłam dwa zupełnie nowe miejsca, pierwsze skradło moje serce, drugie totalnie rozczarowało. Pierwszy raz piłam Bubble Tea. Wybrałam wersję cytrynową z kuleczkami o smaku magno i powiem Wam, że dawno czegoś tak orzeźwiającego nie piłam. Herbata totalnie skradła moje serce, choć nie będę tego pić codziennie z oczywistych względów ;) Drugim nowym miejscem, które odwiedziłam był sklep Lush. Wytrzymałam tam kilka chwil i musiałam się ewakuować. Mnogość zapachów, niekoniecznie mi pasujących, zaduch w powietrzu, sklep pełen ludzi robiących sobie zdjęcia na tle mydełek (sic!) zmusił mnie do wyjścia.... 

Zanim wybrałam się do Pragi dwa razy odwiedziłam kino. W zeszłym roku byłam tam tak rzadko, że aż wstyd. Pamiętam, że jeszcze w liceum chodziłam do kina praktycznie co tydzień, pora wrócić do tych dobrych zwyczajów :) Pierwszym filmem był Ona. Choć cała blogosfera i nie tylko była nim zachwycona, to ja się porządnie na nim wynudziłam. Żeby zmazać ten obraz nudy w kinie wybrałam się na Tylko kochankowie przeżyją. To był strzał w dziesiątkę! Choć tytuł bardziej niż nie zachęca, to dawno nie wyszłam z kina tak zadowolona. A ścieżka dźwiękowa? Magia. Polecam każdemu!

Ulubieńcy nie mogą się obyć bez kilku kosmetyków :) W tym miesiącu szał zrobiły u mnie trzy rzeczy. Przede wszystkim (lepiej późno niż wcale) kupiłam swój pierwszy szampon Alterry wersja morela i pszenica. Moje cienkie włosy go pokochały. Są po myciu miękkie, miłe w dotyku i nieobciążone. Teraz mam ochotę wypróbować pozostałe, już kupiłam wersję z papają ;) Również pomadka do ust Nuxe Reve de Miel totalnie mnie oczarowała. To fantastyczny produkt, który ekspresowo rozprawia się z przesuszonymi ustami. Każdemu gorąco polecam! Masełka Nivei mogą się głęboko schować ;) Istną wisienką na torcie ostatnich kilku miesięcy jest pomadka do ust L'Oreal Caresse w odcieniu 102 Romy. Z pewnością poświęcę jej osobny post, nie przypominam sobie żebym była tak zadowolona z pomadki. Jest dla mnie po prostu idealna i teraz praktycznie nie używam do ust już nic innego.

Również w marcu nadrobiłam dwa ostatnie sezony jedynego i mojego ukochanego serialu True Blood. Przyznać się, kto razem ze mną należy do #teameric? :D Choć perypetie mieszkańców Bon Temps zawsze przyciągają mnie przed ekran, tak poczułam lekki niedosyt przy 5 i 6 sezonie. Nic by się nie stało, jakby skompresowano je do jednej historii. Mam nadzieję, że ostatni, 7 sezon faktycznie wgniecie mnie w fotel jak to było na samym początku :) Teraz próbuję zaprzyjaźnić się z bohaterami Supernatural, ale opornie nam to idzie ;) 

Podzielcie się, czemu przyznałyście etykietkę ulubieńca w marcu? :)

czwartek, 22 listopada 2012

Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Dawno nie wspominałam nic o moich ulubieńcach. Ostatnio nazbierało się kilka takich produktów, a ze w większości są to kosmetyki, które w większości nie doczekały się jeszcze recenzji, to możecie potraktować ten wpis jako zapowiedź tego, co w najbliższym czasie znajdzie się na blogu.


  • olejek Alverde paczula i porzeczka- używam praktycznie do wszystkiego. Uważam, że w działaniu niewiele różni się od olejków Alterry, ale ten zapach! Jak dla mnie bajka :)
  • krem do rąk Balea Mango- miłość od pierwszego użycia. Jak macie możliwość to bierzcie hurtem! 
  • balsam do ust Tisane- ratunek dla mojej skóry podczas ostatniego wypadu w góry, nie mogłam go tu nie umieścić ;)

  • krem B.B. Garnier- po przeczytaniu miliona niszczących go recenzji nie spodziewałam się cudów. Cudów owszem nie było, ale nie chce być inaczej- polubiłam się z tym produktem ;)
  • tusz do rzęs Rimmel Extra Super Lash- początkowo byłam nim zawiedziona, ale jak poleżał trochę to stał się zupełnie innym produktem.
  • pomadka Maybelline Colorsensational 147 Pink Fizz- szminka, która przeżywa ostatnio swój renesans. Mocno ją eksploatowałam na wiosnę, na okres letni poszła w zapomnienie i teraz znów wróciła do łask :)
  • pomadka Essence 44 Almost Famous- jestem nią oczarowana, uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam! :)

Lakierów do paznokci tu nie uwzględniłam, ale przy tak małej kolekcji jak moja to wszystkie są moimi ulubieńcami :)

czwartek, 2 sierpnia 2012

Ulubieńcy Lipca

Cześć Dziewczyny! :) Ostatnio pisałam o produktach, które wyzerowałam w tym miesiącu, więc tym razem przyszła pora na moich ulubieńców. 


  • diamentowa odżywka Eveline- pokochałam ją w tym miesiącu za to, że jest nie do zdarcia. W pracy lakier odpryskuje mi po kilku godzinach, dzięki tej odżywce mam na paznokciach eleganckie mleczne wykończenie, które spokojnie wytrzymuje przez kilka dni. Z wyrażeniem opinii na temat jej właściwości pielęgnacyjnych wstrzymam się do postu na jej temat. 
  • Camrex wiśniowy- skończył mi się klasyczny carmex w sztyfcie i zapragnęłam jakiejś odmiany. Ten wiśniowy działa dokładnie tak samo jak jego brat, a do tego ma zapach, który przypadł mi do gustu. Świetnie nadaje się na usta samodzielnie, ale także jako baza pod szminki czy matowy błyszczyk.
  • matowy błyszczyk Basic- w połączeniu z wiśniowym carmexem jako bazą daje świetny efekt na długie godziny, zdecydowanie mój ulubiony błyszczyk w ostatnim czasie :)
  • podkład Rimmel Match Perfection- ostatnio pokochałam go na nowo za sprawą pędzla, o którym napiszę poniżej, jednak jest on moim podkładem najbliższym ideałowi, na równi z innym produktem, o którym napiszę na dniach ;)
  • pędzel do podkładu QVS- dostałam go od Simply i kiedy niedawno przeprosiłam się z podkadem Rimmela ten pędzel stał się idealny do nakładania go na twarz. Wcześniej robiłam to rękami, bo miałam wrażenie, że tak będzie najlepiej aplikować ten że, myliłam się ;) Pędzla używam również do korektora. 

środa, 4 lipca 2012

Ulubieniec czerwca krem do twarzy na noc Pharmaceris Emoliacti

Cześć Dziewczyny :) W pierwszej paczce od Laboratorium Kosmetycznego Dr Ireny Eris znalazłam aż 4 kremy do twarzy. Dziś przychodzę do Was z recenzją ostatniego z nich, który jak się okazało najbardziej przypadł mi do gustu. Mowa o emolientowym kremie odżywczym na noc z serii Emoliacti od Pharmaceris

Nie mam zielonego pojęcia czym są owe emolienty, próbowałam wyczytać to z ulotki dołączonej do kremu, ale terminologia godna NASA uniemożliwiła mi zrozumienie czegokolwiek ;) Z bardziej przyziemnych rzeczy mogę powiedzieć, że krem kosztuje około 35zł i mieści się w tubce o pojemności 50ml. Do kupienia w aptekach, podobnie jak inne produkty Pharmaceris. 
W przeciwieństwie do dwóch poprzednich kremów nie jest on zamknięty w opakowaniu typu airless, tylko z zwyczajnej tubce. Przyznam, że wolę tamtą formę, gdy kremu jest coraz mniej nie trzeba się męczyć z wyginaniem tubki ;) Krem jest tak dobry, że żal go nie zużyć do ostatniej kropelki :)


Krem jest biały, bardzo gęsty, bezzapachowy. Wystarczy go niewielka ilość, aby nałożyć na całą twarz, przez co jest szalenie wydajny. To, że świetnie nawilża, nie podrażania, nie zapycha itp. jest sprawą oczywistą, inaczej nie oceniłabym go tak wysoko ;) Uwielbiam go za jego dwie cechy: 


Po pierwsze, choć jest bardzo treściwy to szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Nie lubię uczucia, kiedy moja twarz się lepi od jakiegoś kosmetyku, w tym przypadku krem pozostawia skórę przyjemnie miękką i nawilżoną.


Po drugie i w zasadzie dla mnie najważniejsze krem ten ma niesamowite właściwości kojące. Pomaga łagodzić wszelkie zaczerwienienia, nawet te powstałe w wyniku własnoręcznego oczyszczania twarzy ;] Od kiedy go używam na noc, rano zawsze z chęcią patrzę na siebie w lustro :)

Bardzo się cieszę, że dostałam ten produkt, bo sama z siebie bym na niego pewnie nie trafiła. Polecam Wam go z całego serca, być może to właśnie te tajemnicze emolienty działają takie cuda :)


czwartek, 28 czerwca 2012

Błyszczykowe love czyli Essence Stay With Me Kiss Kiss Kiss

Cześć Dziewczyny :) Czasem w różnych tagach pojawia się pytanie: co wolisz, błyszczyk czy szminkę? Od jakiegoś czasu jestem totalnie zakochana w błyszczykach i stawiam właśnie na tę opcję. Moja kolekcja powolutku się rozrasta, a mi wciąż przybywa nowych kandydatów do zakupu :) Jednymi z tańszych i bardziej popularnych dostępnych na rynku błyszczyków są Stay With Me od Essence. Kilka dni temu sprawiłam sobie jeden z nich, dokładnie 07 Kiss Kiss Kiss. Za 4ml produktu płacimy 9zł, cena zdecydowanie zachęca do wypróbowania :)


Nie wierzę, że ktoś zainteresowany tematem kolorówki o nich nie słyszał :) Sama się sobie dziwię, że z nieznanych mi przyczyn nie sięgnęłam po nie wcześniej :) Na tym jednym egzemplarzu się nie skończy ;)


Błyszczyk ma specyficzny aplikator, można jednak do niego bez problemu przywyknąć. Ma świetną konsystencję, którą świetnie się nakłada, nie ciągnie się, nie klei, nie zbiera, po prostu jest super ;) Dodatkowo pachnie malinową mambą :)


Odcień, który dla siebie wybrałam to piękna soczysta czerwień, która na ustach mocno wpada w róż, taki efekt niesamowicie mi się podoba :) Co więcej, można stopniować jego intensywność, przez co spokojnie nada się zarówno do delikatnych jak i bardziej szalonych makijaży ;)


Za największy plus uważam to, że błyszczyk lekko nawilża usta. Ściera się równomiernie, pozostawiając po sobie coś na kształt wazelinki, podoba mi się to :) 

Choć błyszczyk ten gości w mojej kolekcji dopiero od kilku dni to przepadłam za nim totalnie :) Z pewnością kupię sobie jego jaśniejszego brata My Favourite Milkshake. 

czwartek, 7 czerwca 2012

Ulubieńcy maja

Cześć Dziewczyny :) Zdjęcie ulubieńców maja schowało się gdzieś na moim pulpicie i zupełnie o nim zapomniałam ;) Jednak uważam, że lepiej przybyć z tym postem później niż wcale ;) Wiele się nie pozmieniało, jednak i tak pokażę Wam po co najchętniej sięgałam w minionym miesiącu :)

  • balsam brązujący Ziaja Sopot- balsam ten przeleżał grzecznie całą zimę i wraz z pierwszymi upałami znów poszedł w ruch. Sprawdza się u mnie najlepiej z wszystkich produktów tego typu, a stosowałam już wiele (przede mną jeszcze ten z Lirene, o nim również słyszałam wiele dobrego). Używam go tylko na nogi, mieszam pół na pół z balsamem nawilżającym i nigdy nie miałam po nim smug :)
  • eyeliner Sephora- w tym miesiącu nie chciało mi się zbytnio malować oczu ;) Całą sprawę załatwiał więc tusz do rzęs i właśnie ten eyeliner. Bardzo go lubię ;)
  • jeżynowy balsam do ciała The Body Shop- świetny balsam, który obłędnie pachnie. Używałam go w czasie upałów, ponieważ ekspresowo się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. 
  • błyszczyk Vipera Sweet&Wet 9- genialny błyszczyk. Używam go codziennie, kolor jest idealny dla mnie, dobrze nawilża usta, długo się trzyma, czego chcieć więcej? Tylko więcej błyszczyków tej firmy w moim błyszczykowym koszyczku :)
  • pomadka Bell 161- już po pierwszym użyciu wiedziałam,że to będzie mój ulubieniec :) Potrzymam Was w niepewności jeszcze kilka dni i pokażę jaki to kolor i napiszę o niej nieco więcej ;)
  • lakier Bell French Manicure 03- pokazywałam Wam go ostatnio i przypadł Wam do gustu w takiej samej mierze jak mi :)
  • lakier Wibo o nieznanym numerku- sięgałam po niego za każdym razem jak miałam ochotę na kolor. 
  • lakier Essence Nude Glam 01 Cotton Candy- kolejna miłość od pierwszego użycia :)

piątek, 4 maja 2012

Ulubieńcy kwietnia

Uwielbiam ulubieńców, wstyd się przyznać, że zaniechałam tradycję umieszczania tego typu postów co miesiąc, ale czas to zmienić! Produkty na poniższym zdjęciu totalnie mną zawładnęły w ostatnim czasie i sięgałam po nie o wiele chętniej niż po moje pozostałe skarby :)

  • róż Wibo z różanej serii- już nie raz, nie dwa wspominałam, że go uwielbiam :) Daje subtelny ale niesamowicie uroczy efekt, bardzo podoba mi się jak wygląda na mojej twarzy, a biorąc pod uwagę cenę za jaką go dorwałam to moja radość nie zna granic :)
  • błyszczyk Vipera Sweet & Wet nr 9 (albo 6 :D)- kupiłam go na początku miesiąca i od razu zdeklasował moje pozostałe błyszczyki. Kolor chłodnego pudrowego różu idealnie do mnie pasuje, a jego trwałość i nawilżające właściwości sprawiają, że błyszczykowy ulubieniec może być tylko jeden :D
  • lakier do paznokcie Catrice 800 Heavy Metallilac- kolor jest po prostu boski. Nie widać tego na tym zdjęciu więc odsyłam Was po wpisu, w którym pokazałam go dokładniej ;)
  • eyeliner NYX w kolorze 101 Extreme Blue- to była miłość od pierwszego wejrzenia :) Używam go non stop na zmianę z czarnym eyelinerem Sephory
  • eyeliner Sephora 01 noir black- w czasie ostatnich upałów eyelinery okazały się być niezastąpione :) Czarna kreska to dla mnie postawa, więc miło mieć coś, czym świetnie się je maluje :)
  • tusz do rzęs MIYO Super Lash 3in1 Action- kupiłam ten tusz, bo coś mi świtało, że czytałam o nim wiele dobrego, choć nie byłam pewna, czy to on ten tusz z MIYO chodziło. Teraz wiem, że dobrze wybrałam :) Tusz ładnie wydłuża rzęsy, delikatnie je pogrubia, nie skleja a przede wszystkim świetnie się trzyma przez cały dzień. Lubię to :)
  • maska do włosów intensywnie wygładzająca Ziaja- oto mój maseczkowy święty graal. Nic tak dobrze nie robi moim włosom jak ona, a w połączeniu z regularnym stosowaniem olejków to już w ogóle cud, miód i orzeszki :) Włosy są miękkie, wygładzone, nie elektryzują się i na dodatek pięknie się błyszczą. Uwielbiam, szkoda, że tak słabo z jej dostępnością :(
  • balsam do ciała jeżynowy The Body Shop- jeśli komuś szkoda wydać 66zł na masło w TBS (podobnie jak mi :D) to polecam zainwestować w ich balsamy do ciała z serii Oruginals. Kosztują 19zł i są do wyboru dwa zapachy- arbuzowy i jeżyna. Swoją jeżynę dostałam od Anuli i używam jej z przyjemnością, gdy temperatury przekraczają 25 stopni (tak, siedzę z termometrem w łazience i sprawdzam co i jak :D). Balsam doskonale nawilża, niesamowicie rześko pachnie, a do tego ekspresowo się wchłania nie pozostawiając na skórze lepkiej warstwy :)
Jakie produkty znalazły się wśród Waszych ulubieńców? Dajcie znać :)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Dawno nie było u mnie wpisu o ulubieńcach kosmetycznych danego miesiąca. Postanowiłam więc zebrać wszystkie te produkty, które w ostatnich tygodniach najbardziej mi przypadły do gustu. Uwielbiam czytać takie wpisy u innych więc sama uraczę Was czymś od siebie ;)


  • tonik Lirene do cery normalnej i mieszanej- mój ulubiony tonik. Pisałam o nim niedawno, bardzo się polubiliśmy, moja buzia za nim przepada. Świetny produkt w niskiej cenie, godny polecenia każdemu, kto lubi co jakiś czas odświeżyć sobie skórę twarzy. 
  • żel pod oczy i na powieki ze świetlikiem i chabrem bławatkiem Flos-Lek- wybawienie dla osób, które tak jak ja muszą długie godziny spędzać przed komputerem. Trzymam go zazwyczaj w chłodnym miejscu, żeby aplikacja była jeszcze przyjemniejsza. Przynosi natychmiastową ulgę i pomaga zmiejszyć opuchliznę po ciężkiej nocy.
  • podkład Rimmel Match Perfection- jak dla mnie to najlepszy podkład z jakim miałam do czynienia. Bardzo lubię po niego sięgać, bo wtedy wiem, że moja twarz przez długie godziny będzie się dobrze prezentować. 
  • kokosowy olejek Vatika- ten produkt mogę śmiało określić odkryciem tysiąclecia. Nic nie robi tak dobrze moim włosom jak on, poświęcę mu osobną recenzję, bo jest tego wart. Ba, należy mu się jakaś pieśń pochwalna, pomnik i nazwa ulicy. Fajnie byłoby mieszkać przy Olejku Kokosowego Vatiki. Zapachu opisywać nie będę, bo żadne słowa nie są w stanie oddać tego jaki jest cudowny. No po prostu miłość.
  • żelowy eyeliner essence- od kiedy stałam się posiadaczką eyelinera w słoiczku nie sięgam już po te w kałamarzu. Tym operuje mi się o niebo przyjemniej, lubię efekt jaki daje, czasem tylko on wystarczy, żeby oko prezentowało się pięknie. Ma tylko jeden minus, dziada cholernie ciężko zmyć ;/
  • holograficzny cień Wibo- pokazywałam Wam niedawno jaki daje efekt. Dalej namiętnie z niego korzystam, miłość kwitnie. To jeden z moich 5 ulubionych cieni do powiek :)
  • lakier Sensique Frozen Berries- pokazywałam Wam go wczoraj i widziałam, że spodobał się on równie mocno jak mnie :) Chyba nie ma co tu za dużo komentować, zdjęcia mówią same ze siebie :)
  • lakier do paznokci Miss Sporty 404- zdecydowany ulubieniec. Piękny kolor, ekspresowo wysycha, 2 warstwy zapewniają idealne krycie, jest wytrzymały- czego chcieć więcej :)
  • masło do ust The Body Shop z serii Chochomania- ten produkt ląduje tutaj głównie za względu na zapach, bo jego właściwości pozostawiają sporo do życzenia. Pachnie tak genialnie, że sięgam po niego tylko po to, żeby wsadzić w niego nosa kilka razy dziennie. 
  • szczotka "zabójca" do masażu- prawdziwy killer cellulitu i niezbyt jędrnej skóry. Od kiedy szczota ta gości w mojej łazience nie kręcą mnie żadne peelingi. 
Miałyście coś z moich ulubieńców? Co u Was sprawdziło się w ostatnim czasie? Z chęcią dowiem się o czymś nowym :)

sobota, 31 marca 2012

Dwaj makijażowi ulubieńcy z bliska czyli holograficzny cień do powiek Lovely oraz błyszczyk Barry M

Nie jestem ekspertem od makijażu, staram się malować tak, żeby miało to ręce i nogi, jednak na żadne szaleństwa w tej kwestii nie ma co liczyć z mojej strony ;) Z tego powodu pokazuję się tu niezbyt często- nie mam nic odkrywczego w tym temacie do zaoferowania, inspiruję się Wami :) Dziś jednak zrobię wyjątek i pochwalę się dwoma produktami, które ostatnio podbiły moje serce i mam potrzebę szerzenia ich chwały w internecie :) 


Holograficzny cień do powiek Lovely w odcieniu 01 czyli piękny brąz mieniący się na złoto i różowo w zależności od kąta padania promieni słonecznych oraz błyszczyk Barry M w koralowym odcieniu nr 11 to moje absolutne hity ostatnich tygodni. Cień kupiłam w rossmannie i zapłaciłam za niego około 8zł, a błyszczyk dostałam od kochanej Simply :*.


Oba produkty mają kolory idealne dla mnie. Dzięki temu błyszczykowi się przekonałam do jaśniejszych odcieni na moich ustach. Ma on piękny zapach truskawkowej gumy Fruittelli, nie lepi się na ustach, delikatnie je nawilża. Wielkim plusem jest to, że mogę go nakładać dosłownie w biegu, bo kolor jest na tyle delikatny, że nie wymaga sięgania po lusterko. Bez dwóch zdań to najwięcej eksploatowany przeze mnie błyszczyk :) Będę za nim płakać jak się skończy.


Cień na bazie Virtual trzyma się spokojnie cały dzień. Nie osypuje się, dobrze się go nakłada zwykłym pędzelkiem z essence. Sposób w jaki się mieni sprawia, że wygląda jakbyśmy na oku miały więcej niż jeden cień :) Na powyższym zdjęciu tak dobrze tego nie widać, ale poniższe ukazują to o co mi chodzi (przynajmniej mam taką nadzieję ;)).


Dla zainteresowanych, na twarzy mam:
  • podkład Rimmel Match Perfection
  • puder bambusowy z jedwabiem z Biochemii Urody
  • korektor pod oczy Bell
  • korektor do brwi Delia
  • bronzer Sensique nr 106
  • róż Wibo z różanej serii w odcieniu Silky Rose 03
  • tusz do rzęs Maybelline The Colossal Volum' Express Cat Eyes
  • do rozświetlenia wewnętrznego złoty cień Inglot 111 AMC
  • czarna kreska na dolnej i górnej powiece cień Inglot 63 AMC
  • holograficzny cień Wibo 01
  • błyszczyk Barry M nr 11

Miłego weekendu! :)

środa, 30 listopada 2011

Ulubieńcy jesieni

Były zużycia to muszą być i ulubieńcy ;) Z pewnością nie będzie tu żadnego wielkiego zaskoczenia (poza tym, że po raz dziesiąty nie wpakowałam tu masła Bielendy z granatem ;)). Coraz więcej bubli trafiło do kosza i zostają mi w domu same perełki- podoba mi się to :)

  • balsam do ust Tisane- nie mogło go zabraknąć w tym zestawieniu. Zachwycona tą pomadką już kupiłam sobie jej starszą siostrę w słoiczku i spodziewajcie się, że niedługo i nad nią będę się rozpływać ;)
  • tusz do rzęs The Collosal Voulum' Express Cat Eyes Maybelline- początkowo najbardziej znienawidzony tusz do rzęs przemienił się w mojego ulubieńca. Poświęcę mu na dniach osobny wpis, ponieważ mam sporo na jego temat do powiedzenia ;)
  • woda toaletowa Currara Touch & Die- zapach kupiłam na początku lata i niezbyt się na tamtą porę roku nadawał. Jest to orientalno-owocowy zapach z pazurem, niesamowicie trwały i intensywny. Mogłabym go wąchać całymi dniami.
  • mydło pod prysznic Ziaja Maziajki Bąbelkowa Cola- przepraszam, że butelka ma na sobie zacieki, ale cały czas stoi pod prysznicem i stąd takie nieestetyczne ślady :( Zacznę od tego, że mydło podbiło moje serce zapachem, wydajnością (używam myjki i ilość żelu wielkości ziarnka grochu wystarczy, żeby uzyskać mnóstwo piany), ceną (8zł za 500ml). Poza tym dobrze myje i nie przesusza skóry, to moje pierwsze mydło pod prysznic z Ziaji i z pewnością długo nie zamienię ich na żadne inne :)

sobota, 19 listopada 2011

TAG: Kosmetyczne must have

Wczoraj Lajfstyle zapoczątkowała nowy TAG, a mianowicie kosmetyczne must have. Bardzo lubię czytać o kosmetykach, które inny uważają za swoich ulubieńców, dlatego sama z chęcią dodam coś od siebie :) Wielkie pozdrowienia dla autorki całej zabawy :)


Zasady:
  • Wymieniamy 5 ulubionych produktów, które używamy codziennie. Jeśli macie ochotę może być to kolorówka lub pielęgnacja. Wszystko zależy od Was i Waszych upodobań. 
  • Następnie zapraszamy inne bloggerki do wzięcia udziału w zabawie. :)


  • krem do rąk-  nie wyobrażam sobie dnia bez użycia kremu do rąk. Jestem od nich uzależniona. Przetestowałam już ich całe mnóstwo i najprawdopodobniej to właśnie ten z Neutrogeny jest mi pisany. Za jakiś czas napiszę na jego temat nieco więcej ;)
  • tusz do rzęs- bez tuszu nie wychodzę z domu. Rzęsy maluję praktycznie codziennie i ostatnio moim ulubionym tuszem stał się The Collosal Volum Express Cat Eyes od Maybelline. Początkowo go nienawidziłam, jednak gdy odleżał swoje moje zdanie na jego temat zmieniło się o 180 stopni. 
  • mydełko naturalne- na zdjęciu widzicie jeszcze nieodpakowane mydełko z Mydlarni Tuli (te, które stoją w łazience nie prezentują się zbyt pięknie ;)). Obecnie używam oliwkowego prosto z Grecji  oraz Owsianki Tuli, która czeka na zrecenzowanie ;)
  • masło do ciała- uwielbiam masła do ciała tak jak i sam proces ich nakładania. Ostatnio moje serce skradło masełko z Bielendy z granatem. Jest po prostu genialne.
  • róż do policzków- bez różu moja buzia wydaje mi się wyglądać tak płasko. Obecnie najczęściej sięgam po róż z Inglota w odcieniu 73.

Do zabawy standardowo zachęcam wszystkich, a taguję następujących pięć dziewczyn:

Miłego dnia :*

niedziela, 2 października 2011

Ulubieńcy września

W zeszłym miesiącu zupełnie zapomniałam o tym wpisie ;) Dwa produkty będą się powtarzać z wcześniejszych ulubieńców, ale nic na to nie poradzę, że tak przypadły mi do gustu :)


  • mydełko oliwkowe- mam świadomość tego, że nie prezentuje się zbyt okazale, jednak ostatnio skradło moje serce po całości. Praktycznie odstawiłam żele do mycia twarzy na jego rzecz i muszę przyznać, że moja buzia dawno tak ładnie się nie prezentowała.
  • pomadka Stila, odcień Sonia- moja ulubiona pomadka ostatnimi czasy. Ma dość wyrazisty kolor, który od początku bardzo mi się podobał- muszę Wam ją pokazać z bliska ;)
  • róż Inglot, odcień 73- piękny kolor, długo utrzymuje się na twarzy- ostatnio obowiązkowy element każdego mojego makijażu ;)
  • kredka do oczu Vipera Ikebana, odcień Ocean- moja ukochana kredka! Bardzo lubię efekt jaki daje na moich oczach. Genialna do wyczarowania szybkiego i jednocześnie ładnego makijażu. 
  • lakier do paznokci H&M, odcień Taupe- niedawno się nim zachwycałam, gdy pokazałam Wam moją kolekcję lakierów to również on przypadł Wam najbardziej do gustu, więc jego obecność tutaj pewnie nikogo nie dziwi :P
  • masło do ciała Bielenda Granat- przecudownie pachnie i jeszcze lepiej nawilża. Niedługo napiszę jego większą recenzję. 
  • algi do mycia ciała Bielenda- jeden z lepszych zdzieraków, z jakimi miałam przyjemność mieć do czynienia w ostatnim czasie. Dostałam je w prezencie, niestety nigdzie w sklepie ich nie widziałam, a szkoda. Rewelacyjny produkt!

    czwartek, 4 sierpnia 2011

    Ulubieńcy lipca

    Kolejny miesiąc za nami, więc pora na kolejną dawkę ulubieńców miesiąca. Uwielbiam tego typu posty i filmiki, bo mam jak na tacy podane ciekawe produkty, które warto spróbować ;) W tym miesiącu totalnie mnie urzekły następujące produkty:

     
    • pędzel do nakładania maseczek- mała rzecz, a cieszy. Teraz w ogóle sobie nie wyobrażam nakładania maseczki bez niego. Nie dość, że o wiele przyjemniejsza jest sama aplikacja, to jeszcze o wiele mniej produktu zostaje mi na dłoniach. Od czasu kiedy go mam z chęcią kupuję maseczki w saszetkach, bo wiem, że ich nakładanie nie stanowi już żadnego problemu :) 
    • Carmex- wczoraj się nad nim rozpływałam, więc odsyłam Was do jego recenzji ;) 
    • lakier Szara Migotka- wiem, że na tym zdjęciu wygląda nieciekawie. Jutro postaram się dodać zdjęcia jak prezentuje się na paznokciach. Lakier, który praktycznie cały czas mam na paznokciach, od kiedy go sobie sprawiłam. Cudo!
    • tonik Bioderma Hydrabio- rewelacyjny tonik, którego używam każdego ranka. Świetnie tonizuje skórę i przygotowuje ją do nałożenia kremu. Będę musiała na jego temat napisać osobną recenzję ;)
    • masło do ciała z granatem Bielenda- rewelacyjne, gęste masło, które doskonale nawilża i bosko pachnie- więcej do szczęścia nie potrzebuję :) Spodziewajcie się za jakiś czas dłuższego wpisu na jego temat. 
    Poza kosmetycznymi ulubieńcami muszę napisać o mojej najnowszej torebce. Miałam opory, żeby ją kupić, mój chłopak mnie strasznie do niej zachęcał no i wzięłam. Teraz nie mogę się z nią rozstać ;) Jest bardzo wygodna, lekka i pojemna. Kupiłam ją w H&M za 60zł. Przypomina mi torebki, które nosiła moja mama jak była w moim wieku.

      wtorek, 5 lipca 2011

      Ulubieńcy czerwca

      Może trochę późno jak na taki wpis, ale nie miałam jak wcześniej go przygotować. Bez zbędnego wstępu zaczynamy :)
      • krem do rąk Farmona Sweet Secret słodki kokos i banany- był moim ulubieńcem w zeszłym miesiącu, w tym również królował. Tyle razy się nad nim już rozpływałam, że po prostu odeślę Was do jego recenzji
      • waniliowa woda toaletowa Yves Rocher- wiem, że nie jest to trwały zapach, słabo u niego z wydajnością, ale mimo wszystko go bardzo lubię i w tym miesiącu sięgałam głównie po tę malutką buteleczkę :)
      • czarny eyeliner Wibo- kiedyś na moje pytanie o najlepszy eyeliner dostałam masę odpowiedzi, żeby go wypróbować- miałyście rację- jest super :) muszę sięgnąć po jego inne kolory
      • zmywacz do paznokci Simple Beauty- kupiłam go w osiedlowym markecie za 1zł. Genialnie pachnie pomarańczą :)
      • lakier do paznokci Bell- pisałam o nim tutaj. Dawno żaden lakier tak mi się nie spodobał jak ten ;)
      • błyszczyk do ust Bell WOW- bardzo się polubiliśmy ;) używam go praktycznie codziennie, bo nie dość, że ładnie wygląda to dobrze nawilża usta. Więcej na jego temat przeczytacie tutaj.
      • szminka Astor Perfect Stay- na jej temat już tyle osób pisało, że nie będę się powtarzać. Napiszę tylko krótko, że genialnie mi się sprawdziła w czasie chrzcin na których byłam, oraz kilku innych, mniej ważnych okazji ;)
      • emulsja odżywczo-nawilżająca Olay Complete- zapomniałam ją ustawić do zdjęcia ;) Pisałam o niej wczoraj i chętnych odsyłam do wpisu na jej temat

      czwartek, 2 czerwca 2011

      Ulubieńcy maja

      Chciałabym zapoczątkować na moim blogu nową serię ulubieńców. Bardzo lubię oglądać takie filmiki oraz czytać tego typu wpisy, więc mam nadzieję, że Wam też przypadną one do gustu :)
      1. Krem do rąk Farmona słodki kokos i banan- na jego temat napisałam osobną recenzję. Możecie ją przeczytać tutaj. Krem ten pachnie tak cudnie, że często sięgam po niego tylko po to, aby go powąchać. Działanie też jest bez zarzutu, więc czego więcej chcieć? :)

      2. Żel pod prysznic Fa Yogurt z marakują i brazylijską rodzynką- kolejny produkt, który uwiódł mnie swoim zapachem. Dorwałam go na promocji za 5zł :) Świetnie się pieni i podczas kąpieli wypełnia całą łazienkę swoim boskim zapachem- to lubię ;) Do tego nie wysusza skóry, więc czego chcieć więcej? :)

      3. Pianka do golenia Isana o zapachu brzoskwini- żałuję, że nie sięgnęłam po nią wcześniej :) bosko pachnie i ułatwia poślizg żyletce, nie zacinam się dzięki niej. Dla mnie to wystarczy, żeby mocno ją polubić :) Więcej na jej temat napisałam tutaj. Bardzo lubię używać pod prysznicem jej razem z wyżej wymienionym żelem pod prysznic- czuję się wtedy jakbym pływała w owocowym drinku :)

      4. Truskawkowa wazelina do ust- śmiało mogę powiedzieć, że to mój ulubiony produkt do pielęgnacji ust, jaki kiedykolwiek używałam. Ostatnio zmienili jej formułę i oprócz tego, że usta bardzo dobrze nawilża, to pięknie pachnie i smakuje :) A to wszystko za 5zł :)

      5. Woda toaletowa Von Tahitian Holiday- idealny zapach na takie upały. Niestety, ale ostatnio używałam praktycznie tylko tego zapachu i zostało mi już go bardzo mało, w tym miesiącu na pewno będę musiała się z nim pożegnać :( Zapraszam do lektury mojej pełnej recenzji na jego temat, możecie przeczytać ją tutaj.

      6. Baza pod cienie Virtual- mimo wszystkich negatywnych opinii na jej temat nie mam z nią problemów. Sprawuje mi się bardzo dobrze i oby ten stan trwał jak najdłużej :) Link do recenzji tutaj.

      7. Lakier do paznokci Lovely- odcień ten skradł moje serce :) Tutaj możecie zobaczyć jak prezentuje się na paznokciach. Mam go ostatnio na sobie co drugie malowanie lakierem :) Jest tani, trwały i wytrzymały :)

      8. Herbata Saga dzika róża z pigwą i truskawką- wiem, że to dość nietypowy ulubieniec, ale to jak posmakowała mi ta herbata jest nie do opisania :) Raz posmakowałam jej u koleżanki i zaraz potem zrobiłam zapas w sklepie :) 

      9. Książka Jaroslava Havlička "Niewidzialny"- była to lektura do kolokwium zaliczeniowego. Nigdy bym nie pomyślała, że książka narzucona z góry może mnie tak pochłonąć. Polecam tym, którzy lubią cięższe klimaty. Książka traktuje o chorobie psychicznej, jednak sposób w jaki o niej czytamy jest dla mnie niesamowity.

      Nie lubię kończyć postów ponurymi akcentami, więc pokażę Wam to co dziś przyszło do mnie z wymiany z obojetniejaka :)
      Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję! :*