niedziela, 12 kwietnia 2015

Berlin

Tak jak wspominałam ostatnio, dziś pora na kilka zdjęć z mojego wyjazdu do Berlina. Jako największy łowca okazji w okolicy bardzo często sprawdzam na stronie Polskiego Busa, co tam ciekawego mają w swojej ofercie. Gdy jakoś w styczniu natrafiłam na bilety do Berlina w cenie 30zł za dwie osoby w dwie strony to nie mogłam ich nie kupić. Termin wypadał akurat na Wielkanoc co przyjęłam z niemałą radością, ponieważ oznaczało to, że wykorzysta się mniej dni z puli urlopu, ach no same plusy!


Hotel mieliśmy w przepięknej okolicy, znajdował się on w starej kamienicy i zdecydowanie miał w sobie to coś ;) Koło nas znajdowały się same sklepy Prady, Chanel itp. ale ja i tak szukałam tam DM'u :D Co wcale nie było takie proste, ponieważ trafiliśmy tam w dzień świąteczny i pan ochroniarz z Prady mi wytłumaczył, że zakupów NIET bo święta. 



Jestem totalnie zauroczona tymi kamienicami. Swoją drogą wciąż powtarzałam, że wiele miejsc przypomina mi tam Wrocław, no spójrzcie chociażby na zdjęcie poniżej. Czy tak nie mogłaby wyglądać odremontowana kamienica na Nadodrzu czy moich ukochanych Hubach?


Albo chociażby domek dyrekcji ZOO. Wrocławianki, no powiedzcie same, mamy identyczny w podobnym stylu.


Oczywiście jestem w pełni świadoma skąd te podobieństwa, znam historię ;) Mimo wszystko cały czas miałam tam uczucie, że jestem "jak w domu" tylko z ładniejszymi ulicami, szerszymi chodnikami, bardziej zadbaną zielenią itp.



To zdecydowanie mój ulubiony budynek w Berlinie. Stałam pod nim chyba 10 minut i podziwiałam. Cudo, cudo i jeszcze raz cudo. I nie chodzi mi tu o wieże telewizyjną ;) Chcieliśmy wjechać na górę, ale w kolejce trzeba by stać chyba 3 dni, więc podziękowaliśmy.





Oczywiście wyjazd do Berlina nie liczy się bez odwiedzin pod murem. Trabi spodobał nam się tak bardzo, że kupiliśmy sobie z jego reprodukcją magnes na lodówkę (przyznać się, kto jeszcze kolekcjonuje magnesy? :)) oraz plakat, który zawiśnie gdzieś w domu. Niedawno stwierdziłam, że nie będę na siłę szukać "oryginalnych" ozdób do domu w Ikei, tylko własnie będziemy sobie przywozić różne rzeczy z podróży. Póki co mam poduszkę ze Sri Lanki, figurkę słonia z Tajlandii i zbieram dalej!


Zawsze jak gdzieś jedziemy to zamawiam danie typowe dla danego regionu. Tutaj myślałam, że się rozpłaczę, ciężkostrawna kapucha, smażona kiełba i kartofle. Tomasz był zachwycony, ja cieszyłam się, że nie mam tego na co dzień, bo byłoby mnie łatwiej przeskoczyć niż obejść :P

Po takim posiłku pozostaje tylko jedno, trochę się poruszać! W Niemczech infrastruktura rowerowa jest świetnie rozwinięta, możemy o takiej tylko pomarzyć. 


Koszt wypożyczenia roweru na cały dzień był śmiesznie niski biorąc pod uwagę to, że nie chciano od nas żadnych dokumentów. Po prostu mieliśmy zapłacić 11 ojro i oddać rowery we wskazane miejsce przed 18. Gdyby to pan Kuźniar wiedział ;) 


Na rowerach zjeździliśmy cały Poczdam, który podobał mi się jeszcze bardziej niż sam Berlin. Mam plan, że kiedyś tu wrócimy na dłużej. Dojazd do Poczdamu jest banalnie prosty, ponieważ kursuje tam z Berlina linia metra. Ogólnie samo metro zasługuje na pochwałę, szczególnie linia Ring, której ubogą krewną można nazwać naszą wrocławską zerówkę ;) 


W Poczdamie widziałam jeden z najładniejszych kompleksów pałacowych. Wpiszcie sobie Sans Souci w google grafika, a sami się przekonacie. Zdjęcia tego nie oddadzą nawet w 1/10. Wszystko znajduję się w wielkim parku, po którym można godzinami spacerować. 

Wyjazd nie byłby wyjazdem, gdybym nie przywiozła z niego odpowiednich pamiątek. Choć pan ochroniarz w Pradzie sprawił, że już pogodziłam się z faktem, że zakupów NIET, to szczęście się do mnie uśmiechnęło i znalazłam otwarty DM :)


W końcu mam swoje własne jajeczko Ebelin, którego nie ma w odwiedzanych przeze mnie często Czechach czy Słowacji :) Wyjazdu nie mogę ocenić inaczej niż jako bardzo udany, szczególnie, że wróciłam z niego ostro przeziębiona, to chyba też jakiś wyznacznik dobrej zabawy ;)

15 komentarzy:

  1. uległam mani balei, ostatnio jednak trace do ich kosmetyków cierpliwośc, pomadki ochronne tłuste, masełko smierdzi paskudnie zgniłą pomarańcza, żele mają strasznie ciezkie i chemiczne zapachy, szampon strasznie przetłuszcza włosy, a płyn do demakijazu tak szczypie,że chyba pójdzie do kubła:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do szamponu z Balei to się zgadzam. Byłam zadowolona tylko z 1, a kupiłam całą masę. Reszta przetłuszczała włosy niemiłosiernie. Z tego względu już ich po prostu nie kupuję ;)

      Usuń
  2. nasz domek dyrekcji jest zupełnie inny, ale styl podobny, w sumie sa z tej samej epoki, chociaz berliński jest 20 lat starszy
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ogr%C3%B3d_Zoologiczny_we_Wroc%C5%82awiu#/media/File:Wroc%C5%82awskie_ZOO_Dom_Dyrekcji_fot_BMaliszewska.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, pisząc identyczny o domku dyrekcji dopuściłam się zbyt dużego uproszczenia.

      Usuń
  3. Ach... Uwielbiam Berlin, jego architekturę :) i na następny raz sama planuję wypożyczyć rower!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę tego Berlina ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już chcę gdzieś znowu jechać :)

      Usuń
  5. Sama z chęcią bym się wybrała na taka wycieczkę i jeszcze taka tania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie jak podróż za jeden uśmiech ;)

      Usuń
  6. cieszę się, że się dobrze bawiłaś. rzeczywiście nie można było nie skorzystać z takiej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiedz mi Kochana w jakim hotelu spaliście?

    OdpowiedzUsuń