Dziś będzie coś zupełnie innego ;) Ostatnio na facebooku w panelu "ostatnia aktywność znajomych" pojawiło mi się, że koleżanka weźmie udział w wydarzeniu Przeczytam 52 książki w 2015 roku! Zaczęłam się zastanawiać, ile tak właściwie czytam książek w ciągu roku? Z jednej strony taka wiedza jest mi zupełnie do niczego nie potrzebna, ważne jest to, że wiem, że czytam i książki od wielu lat zawsze mi towarzyszą. Z drugiej strony obudziła się we mnie zwykła ciekawość ;) Od dawna korzystam ze strony lubimyczytać.pl, którą z resztą mam podlinkowaną w banerze bocznym boga. Muszę jednak przyznać, że nie zawsze ją aktualizuję, a wielu pozycji które czytam tam po prostu nie ma.
![]() |
| żródło: beforeitsnews.com |
Teraz poszłam o krok dalej i przygotowałam sobie listę, na której zapisuję to, co czytam. Na lubimyczytać.pl stworzyłam sobie osobną etykietkę do książek, dzięki której od razu będę znać konkretną liczbę. Wbrew temu, co jest napisane na załączonej grafice nie traktuję tego jako wyzwanie, raczej jako eksperyment. Wiadomo, że nie będę czytać na siłę instrukcji obsługi wałka do ciasta, żeby tylko dopisać kolejną pozycję do listy ;) Mamy o tyle fajnie, że w domu nie mamy telewizora. Decyzja ta została podjęta z pełną świadomością i już od 3 lat nie męczymy się z szumem czarnego pudła. Wiele osób, nie może w to uwierzyć, jak tak można żyć, serio! Nawet spotkałam się z opinią, że dom bez telewizora to nie dom, sic!. Zmierzam do tego, że brak tego typu dystraktorów (gdy tuż po przeprowadzce nie mieliśmy podłączonego internetu czytałam książkę dziennie...) umożliwia poświęcenie większej ilości czasu na to, na co zazwyczaj narzekamy, że poczytałabym, ale nie mam kiedy. Oczywiście każdy jest panem i władcą swojego czasu i nic mi do tego, jak go spędza. Ja zamierzam czytać i później się z tego rozliczyć! ;)
Co Wy na taki pomysł? Wiem, że większość z Was też jest zapalonymi czytnikami, ciekawi Was, jaką macie moc przeróbczą? ;)
