wtorek, 8 października 2013

Tołpa Dermo Face Rosacal Przeciwzmarszczkowy Krem Wzmacniający

Pora na coś pozytywniejszego po wczorajszym użalaniu się na krem pod oczy. Bohatera dzisiejszego wpisu, przeciwzmarszczkowy krem wzmacniający na dzień z SPF 15 z serii dermo face rosacal z Tołpy dostałam w czerwcu na wrocławskim spotkaniu blogerek. Jego regularna cena to około 40zł za 40ml produktu zamkniętego w przyjemnej dla oka aluminiowej tubce. Na kilku blogach czytałam, że dziewczyny nie były zadowolone z takiego opakowanie, bo trudno było wydobyć resztę. Widać, kto tu nie jadł mleka w tubce za młodu ;) Wyciskając wszystko od góry opakowania i powoli podwijając koniec mamy szansę wydobyć wszystko do ostatniej kropli ;)

To moje pierwsze spotkanie z produktem Tołpy. Nie wiem dlaczego, ale od zawsze pomijałam tę firmę podczas zakupów. Jak się okazało podczas oględzin pudełka, siedziba Tołpy mieści się prawie po sąsiedzku, bo w Kątach Wrocławskich :) Wiem, że nie ma to wpływu na działanie produktu, ale cieszą mnie takie rzeczy ;) 

Sam krem spisał się jednak bardzo dobrze, co przy mojej skłonnej do zapychania cery jest nie lada wyczynem. Używałam go głównie w czasie upałów, kiedy praktycznie każdy krem się u mnie ważył i powodował, że skóra się dusiła. Produkt Tołpy pomimo swojej treściwej konsystencji wchłaniał się ekspresowo, zostawiając skórę nawilżoną na długie godziny. Świetnie trzymały się na nim podkłady, nawet mój najbardziej kłopotliwy przypadek jakim jest HM od Bourjois dawał na nim rady. 


Jego delikatny zapach przypadł mi do gustu. Choć nie zauważyłam żadnego wpływu na moje naczynka, to mogę przyznać, że czerwone krostki goiły się nieco szybciej.  Bardzo miło wspominam ten krem i cieszę się, że poznałam Tołpę nieco bliżej. Teraz z pewnością będę zwracać na nią uwagę w sklepie, a ten krem trafi do mojego koszyka przy najbliższych zakupach :)

poniedziałek, 7 października 2013

Krem pod oczy Pharmaceris Emoliacti Neoscope SPF 15

Najwyższa pora na recenzję jednego z bardziej zagadkowych kremów pod oczy jakie miałam. Wcześniej stosowałam zazwyczaj te tańsze produkty Ziai, Flos-Leku czy Lirene, ale przyszła pora na coś bardziej treściwego. Krem pod oczy Pharmaceris Emoilacti Neoscope z SPF 15 kupiłam, gdy byłam w trakcie kuracji TriAcnealem i potrzebowałam solidnego nawilżenia w tych okolicach. W drogerii Hebe zapłaciłam za niego 45zł, jego pojemność to 15ml. 


Początkowo wydawało mi się, że znalazłam ideał. Jego treściwa konsystencja sprawiała, że nadawał się zarówno na dzień jak i na noc. Pozostawiał skórę miękką, nawilżoną i napiętą. Choć był gęsty to wchłania się na tyle szybko, że nie było problemu z późniejszym makijażem. Niestety im dłużej go stosowałam tym częściej pojawiał się u mnie problem, którego nigdy wcześniej nie miałam, a mianowicie światłowstręt. 


Jestem świadoma jak dziwnie to brzmi, możecie mi wierzyć jednak, że to istna udręka. Bardzo szybko doszłam do tego, kto tu jest winny. Po odstawieniu kremu przy porannej pielęgnacji problem jak ręką odjął. Jest to dziwne tym bardziej, że z założenia krem mamy stosować na dzień, a nie na noc... Nie muszę chyba dodawać, że w takiej sytuacji jego właściwości pielęgnacyjne guzik mnie obchodzą. Znalazłam w internecie kilka podobnych opinii do mojej i z całego serca radzę Wam na niego uważać. Ten produkt pozostawił u mnie wielki niesmak, z pewnością nie sięgnę już po żaden krem pod oczy tej  marki. 

Skład: Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Dimethicone, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Isopropyl Isostearate, Cetyl Alcohol, Hydrogenated Olive Oil Decyl Esters, Potassium Cetyl Phosphate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol, Polyacrylamide, Propylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Tromethamine, Octocrylene, Ascorbyl Tetraisopalmitate, C13-14 Isoparaffin, Sorbitol, Laureth-7, BHA, Algae Extract, Silybum Marianum (Lady`s Thistle) Extract, Phenoxyethanol, Methylparaben, Chlorphenesin, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Potassium Sorbate.

sobota, 5 października 2013

I po urlopie

Tegoroczne wakacje zaczęły się u mnie wtedy, kiedy większość była już dawno po urlopach. Wczoraj późnym wieczorem wróciłam do domu po dwóch tygodniach zasłużonego odpoczynku. Zjeździliśmy całą zachodnią część Słowacji oraz Wiedeń, dawno nie byłam w tylu pięknych miejscach w tak krótkim odstępie czasu. Nie będę zasypywać Was zdjęciami z podróży, wystarczy sobie wpisać w google grafika hasła takie jak Wiedeń, Bratysława, Pieszczany czy Trenczyn, żeby zobaczyć jak niezwykłe to miejsca. Skupię się bardziej na tych aspektach mojego wyjazdu, które są bezpośrednio związane z kosmetykami ;)

Nie chce się wymądrzać na temat tego jak się spakować na wyjazd, żeby było idealnie. Wszystko zależy od tego na jak długą podróż się wybieramy (miniaturki dostępne w rossmannie spokojnie starczą na 5 dniowy wyjazd, 50ml żelu pod prysznic na dwa tygodnie może stanowić problem), gdzie jedziemy (jest różnica czy to tropiki czy zimna północ) czy jaką formę spędzania czasu wybieramy (smażing plażning czy cały dzień w ruchu).

Wersje mini faktycznie są świetne i jako pierwsze przychodzą na myśl w przypadku podróży. Sama posiłkowałam się kilkoma takimi produktami:


  • maska Pilomax do włosów farbowanych jasnych 75ml- a dokładnie połowa tej objętości, resztę zużyłam wcześniej. Fajny produkt, lecz trzeba stosować go co kilka dni, żeby nie obciążył włosów. 
  • puder bambusowy BU 20ml- przesypany do małego pojemniczka dostępnego w rossmannie. Przez 2 tygodnie i tak zużyłam może 1/15 tej pojemności, ale mniejszych słoiczków nie widziałam ;)
  • cytrynowe masło do ciała The Body Shop 50ml- masło samo w sobie jest przeciętne, śmierdzi domestosem, jedyną jego zaletą jest idealna w podróży pojemność. 
  • Style Pen Nail Polish Remover 32 płatki- moje odkrycie. Zajmują malutko miejsca, w ogóle nie śmierdzą acetonem, świetnie zmywają lakier i nic nam nie grozi rozlaniem w walizce.
  • miniaturka wody toaletowej L'Occitane Piwonia 15ml- ich trwałość pozostawia niestety wiele do życzenia...
  • płyn micelarny Bioderma Sensibio 100ml- starczył idealnie na cały wyjazd :)
  • tołpa peeling maska hydroenzymatyczna 2x6ml- rewelacyjna maseczka, w sam raz na wyjazd. Przynosi ukojenie po długim dniu.
  • odżywka Alterra Granat i Aloes 50ml- w połączeniu z maską to pojemność, która starczyła mi na 2 tygodnie. 

Oprócz wspomnianych już miniaturek mam swój sposób, który zawsze stosuje przed wyjazdami i dzięki któremu mogę wziąć teoretycznie więcej kosmetyków bez wyrzutów sumienia. Gdy widzę, że jakiś produkt mi się kończy, to nie zerują go tylko odkładam z myślą na podróż. Wtedy wiem, że w drodze powrotnej będę mieć więcej miejsca. Także, nie ma że urlop, denko trwa :D Oto produkty, które już nie wróciły ze mną z hotelu:


  • żel pod prysznic Lirene Stop Cellulit- fajnie pachniał grejpfrutem i hmmmm to tyle z jego zalet ;)
  • masło do ciała The Body Shop cytryna- śmierdziuszek
  • maska do włosów Pilomax
  • krem do rąk Lirene z masłem shea- będzie osobny wpis
  • płyn micelarny Bioderma- będzie osobny wpis
  • tołpa peeling maska hydroenzymatyczna- z pewnością kupię ponownie
  • woda toaletowa L'Occitane Piwonia- jestem na nie
  • antyperspirant Lady Speed Stick- mój ulubiony :)
  • odżywka Alterra Granat i Aloes- idealna na wyjazdy
  • oliwkowy krem do stóp z Grecji- pamiątka od mamy :)

Dzięki temu w dwie strony przejechały się ze mną tylko te kosmetyki pielęgnacyjne:


O każdym z nich chciałabym napisać nieco więcej, od razu powiem, że najbardziej spośród nich skradło moje serce masełko do ust Nivea ;)

Jeżeli chodzi o kosmetyki kolorowe to też nie pojechało ich ze mną zbyt wiele. Wybrałam najlepszych z najlepszych lub po prostu takie a nie inne z  braku laku i oto co wyszło:


Catrice rządzi ;) Najsłabszym ogniwem tego zestawu jest podkład, no nie mogę się z nim polubić mimo szczerych chęci :( Najbardziej pokochałam za to kredkę do brwi z Catrice właśnie oraz tusz do rzęs Maybelline. Napiszę o nich wkrótce :)

A wszystkie te zabiegi, że coś wezmę, żeby coś innego zostawić tylko po to, żeby zrobić miejsce temu:


Hihi ;)