piątek, 22 lipca 2011

Babeczkowy armagedon

W to dość przygnębiające popołudnie postanowiłam, że upiekę coś smakowitego na poprawę humoru. Jakiś czas temu spisałam z internetu przepis na najzwyklejsze w świecie babeczki. Wszystko wydaje się być aż nadto proste, więc zanim przejdę do dalszego ciągu historii pokażę Wam zdjęcie połowy moich dzisiejszych wypieków w towarzystwie storczyków mojej mamy ;) Za oknem piękny wrocławski deszcz :)


Składniki:
  • 3/4 kostki margaryny
  • 2 jajka
  • 3/4 szklanki mleka
  • 1 cukier wanilinowy
  • 1/2-2/3- szklanki cukru pudru
  • 2 szklanki mąki wrocławskiej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • kilka kropel aromatu
3/4 kostki masła rozpuszczamy. Gdy tłuszcz wystygnie, ale jeszcze się nie zetnie, dodajemy 2 jajka i mleko. Wszystko ubijamy robotem. Następnie dodajemy 1 cukier wanilinowy, ok. 1/2-2/3 szklanki cukru pudu i 2 szklanki mąki i czubatą łyżeczkę proszku do pieczenia. Na koniec dodajemy aromatu. Gdy wszystko wymieszamy wlewamy do foremek. Pieczemy w temp. 180 stopni przez około 23 minuty. 


Na przepisie zaznaczyłam sobie, że jest to porcja na 12 babeczek czyli standardowa ilość. Nie wiem, czy to był mój błąd, ale okazało się, że jest to porcja na 24 babeczki! Wszystko wyszło w praniu, to jednak nie było najgorsze- moje papierowe foremki okazały się być tak strasznie cienkie, że już po włożeniu do piekarnika, dosłownie rozłożyły się na płasko i całe ciasto rozlało się po blaszce... Na szczęście szybko to zauważyłam, poprzekładałam na nowo do foremek (niestety sporej części ciasta nie dało się odratować). Musiałam lać mniej niż 1/4 foremki, bo przy większych ilościach znowu się rozkładały. Dlatego te moje babeczki są takie malutkie. To było pierwsze i ostatnie pieczenie z foremkami tej firmy... W trakcie pieczenia zorientowałam się, że zegar, wg którego mierzyłam czas nie chodzi... Czy coś jeszcze? Tak! Dodałam do babeczek mój ulubiony aromat waniliowy, a okazało się, że ktoś musiał pomylić etykiety, bo jak byk jest cytrynowy....


Wyszło ich sporo, więc jeśli któraś z Was będzie chciała zaczerpnąć ten przepis, to bierzcie wszystkiego połowę ;) Na szczęście smakują wyśmienicie :)


Smacznego!

23 komentarze:

  1. To już trzecia osoba szaleje z tymi muffinkami!!! :P I ja też zresztą bo już za blaszką do tych babeczek się rozglądam, ale jak widać wystarczą same papilotki :).

    OdpowiedzUsuń
  2. @Po prostu Dżoana :))): hihi i o to chodziło ;)

    @Zzielona: wiesz co, ja chyba jednak zainwestuję w blaszkę na muffiny, bo boję się, że znowu papilotki mi się tak porozkładają jak dziś ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wglądają przepysznie, zapraszam na mój nowy profil na facebooku
    http://www.facebook.com/pages/Art-Gallery-Ana/223003574407994

    OdpowiedzUsuń
  4. Mówisz, że się rozkładają? Hmmm... W takim razie jednak się rozejrzę za blachą :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Art Anna- i są przepyszne :)

    @Zzielona: oj strasznie się rozłożyły- całe ciasto się z nich wylało :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam babeczki =] Muszę chyba zrobić jutro blaszkę =]

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje pierwsze zabawy muffinkowe kończyły się tak samo, bez blaszki ani rusz:( A niestety ciężko taką dorwać.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Natalia: ja również bardzo je lubię :)

    @obojętniejaka: po dzisiejszym pieczeniu nie mam zamiaru się zabierać za cokolwiek bez blaszki ;)

    @Tupak: jakbyś przeczytała wpis, to byś wiedziała dlaczego ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. mmm, kocham wszelkie babeczki i muffinki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam muffinki :D
    Brwi koryguje cieniem z Inglota bo niestety nie ogarniam ich ostatnio ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam muffinki i pieke je namiętnie od dobrego roku;)

    OdpowiedzUsuń
  12. haha no to wyszły Ci babeczki cytrynowe!:p ja uwielbiam muffinki, najbardziej czekoladowe czekoladą w środku albo z jagodami=) aż chyba upiekę w tym tygodniu:P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja już wypróbowałam tyle przepisów i dalej jestem w poszukiwaniu tego naj...wszystkie muffinki wychodzą takie twarde na wierzchu;/a jak z Tymi?

    OdpowiedzUsuń
  14. mmmmmmmmmmm jak smacznie wyglądają!!
    zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. widzę że wszyscy się za babeczki zabierają ;)
    bardzo smakowicie wyglądają. chyba też się skuszę i upiekę sobie te cudeńka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nono przygód miałaś sporo ale efekt najważniejszy

    OdpowiedzUsuń
  17. Mniaamm..jakie smakowitości! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. miałaś mnie zaprosić!!!!! foszunio

    OdpowiedzUsuń
  19. u mnie równie pechowe pieczenie tarty... :)

    a co do foremek to nigdy nie piekłam w takich papierowych, posiadam silikonowe i uważam, że to była świetna inwestycja! nie trzeba ich smarować tłuszczem, nie trzeba wkładać do nich papierowych foremek... a muffinki same z nich wyskakują :) także polecam!

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. nie ma to jak wypieki z przygodami :) ale najważniejsze, że dobrze smakują.

    OdpowiedzUsuń