poniedziałek, 10 października 2011

Uwaga, bubel!

Kremów do rąk miałam okazję przetestować wiele, ale dawno nie trafiłam egzemplarz, który wzbudziłyby u mnie tak negatywne uczucia jak krem do rąk Garniera. Skusiłam się na wariant z ekstraktem z miodu z najnowszej serii Nawilżająca Pielęgnacja 7 Dni. Zapłaciłam za niego grosze, bo 4zł i mam w zamian 75ml produktu. Bardzo się cieszę, że tak mało, bo szybciej go dzięki temu wykończę.

Krem z założenia miał przynieść moim dłoniom ukojenie. Muszę przyznać, że przez pierwszych kilka dni byłam z niego całkiem zadowolona. Później zwróciłam uwagę na to, że moje dłonie coraz częściej potrzebują nawilżenia. Wszystko to za sprawą tego zielonego szkodnika, który zaczął je wysuszać. Odstawiłam go momentalnie i widziałam poprawę. 

Krem jest niesamowicie rzadki, wręcz spływa z dłoni, a co za tym idzie kiepsko z jego wydajnością (choć biorąc pod uwagę jego zasługi, to nawet dobrze).

Magiczny składnik L-Bifidus (inspirowany probiotykami znajdującymi się w jogurtach naturalnych), o którym producent pisze na opakowaniu, znajduje się na siedemnastym miejscu na liście ingredientów, która ma dwadzieścia pozycji!

Krem ładnie pachnie (jeśli ktoś lubi miodowy zapach), szybko się wchłania, jednak co z tego, jeśli przynosi więcej szkód niż pożytku? Znalazłam mu zastosowanie jako krem do stóp, jednak muszę użyć go całkiem sporo, żeby tam coś zdziałał. Nawet w takiej roli sprawuje się niezbyt dobrze. Początkowo myślałam, że to tylko ja mam z nim taki problem, jednak po przejrzeniu wielu recenzji wiem, że cała ta seria była niezbyt udana... Szczerze odradzam, bo nawet te 4zł lepiej zainwestować w czekoladę na poprawę humoru w długi jesienny wieczór ;)

20 komentarzy:

  1. ten krem to tragedia! męczę go już miesiąc i nie wiem czy da to się zużyć, balsamy mają świetne ale te kremy do rąk zupełna klapa :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Też lubię ich balsamy, dlatego bez wahania sięgnęłam po krem do rąk i jak widać to był błąd :(

    OdpowiedzUsuń
  3. O proszę, dobrze wiedzieć, bo ja jestem bardzo podotna na nowości na pólce z kremami do rąk.

    OdpowiedzUsuń
  4. Półki z kremami do rąk są pełne, ale znaleźć dobry krem do rąk to duże osiągnięcie. Ofertę drogerii można zasadniczo podzielić na te w typie Neutrogeny (mocno napakowane gliceryną, gęste, niby koncentraty) i na parafinowo-nic nie mające w sobie kremiki. Jakiś czas temu nauczyłam się wydawać więcej na kremy do rąk i używam ich z prawdziwą przyjemnością :) Moi ulubieńcy to kremy z Pat&Rub, bardzo szybko nasycają skórę i mają piękne zapachy; świetnie nawilża krem Korresa z miodem tymiankowym, konopny z The Body Shopu. Wydaje mi się, że całkiem niezły jest z Barbry z 5% mocznika, z szybko wchłaniających lubię kremy z Orly (mała tubka w sam raz do torebki czy samochodu, świetne zapachy, wchłaniają się na jednej zmianie świateł ;) ), testuję ostatnio kremy z Phenome i jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  5. kotwilka: ostatnio niestety ciągle się nacinam na drogeryjne kremy :( w domu ratuję się balsamem z tuli w kostce, jednak gorzej, kiedy muszę wyjść z domu :(

    Agnieszka: Pat&Rub chodzi za mną od jakiegoś czasu, ich kosmetyki nie dość, że wyglądają pięknie to zbierają coraz to nowe pochlebne recenzje ;) Z tego co jeszcze wypisałaś miałam styczność kilka razy z tym kremem z TBS i mam przyjemne wspomnienia co do niego. Będę musiała w ich stronę się skłonić następnym razem. Neutrogena kilka lat temu mi totalnie nie podpasowała i od tamtej pory mam traumę jeśli chodzi o ich kosmetyki ;). Podobnie jak Dove czy Nivea, po których ręce po paru minutach są jeszcze bardziej suche niż przed aplikacją. Kilka dni temu przyglądałam się w Mydlarni kremom do rąk z firmy Saito Spa, jednak gdy na moje każde pytanie o ich skład i co jest czym pani mi mówiła, że mają w sobie minerały z morza martwego to stwierdziłam, że prędzej sama się dowiem czegoś na ich temat niż w sklepie ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Pat&Rub polecam z czystym sumieniem, jeszcze nie spotkałam osoby, która by na nie narzekała. Szczególnie przy -20% na ich stronie lub w Sephorze. Warto obserwować ich profil na Facebooku, bo regularnie wrzucają informacje o promocjach i kodach rabatowych - w ten weekend była przeceniona seria rozgrzewająca (która - moim zdaniem - jest najsłabsza pod względem zapachowym i nigdy nie wyszłam poza testy w Sephorze); w drugiej połowie miesiąca ma być chyba -20% na marki na sephorową wyłączność, w tym P&R. Po przecenie wychodzi jakieś 30zł za opakowanie ze "zwykłych" serii, Domowe SPA jest już droższe :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam krem z tej serii i faktycznie są beznadziejne, zdecydowanie za rzadkie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Agnieszka: a Ty dalej kusisz tym -20% z Sephory :D Po obejrzeniu ich oferty w internecie najbardziej kusiła mnie właśnie seria rozgrzewająca, ale możliwe, że to wina mojej wyobraźni, która sama mi podpowiedziała idealny zapach dla takiej serii i który niekoniecznie musi się pokrywać z tym w sklepie ;)

    Lady in Purplee: to prawda :( totalny niewypał!

    OdpowiedzUsuń
  9. Potwierdzam, straszny bubel. Stoi to u mnie i nawet do stóp się nie nadaje.
    Nie wiem czy też to was wkurzało w tym kremie to to, że ma strasznie miękką tubkę i podczas odkręcania wyginała się całość opakowania. Porażka.

    OdpowiedzUsuń
  10. to też! przy pierwszym otwieraniu bałam się, że zaraz zniszczę całą tubkę... jednak niska cena idzie tu w parze z jakością ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dobrze, że go nie kupiłam... A już był w koszyku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze jak jakiś produkt jest zachwalany, że zawiera wyciąg / olejek / ekstrakt z czegoś tam, to sprawdzam w składzie czy przypadkiem ten wyciąg nie jest na szarym końcu w składzie. Mimo wszystko wydaje mi się, że krem do rak ciężko jest zepsuć, ale Garnierowi się najwyraźniej udało.

    OdpowiedzUsuń
  13. w zeszłym roku miałam wersję z aloesem i mi wtedy podpasowała... ale w zeszłym roku nie miałam takich problemów z dłońmi jak teraz...

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie kuszę! Sama staram się kupować tylko na -20%, a że ostatnio serwują je raz w miesiącu, to aż szkoda przepłacać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. zolia: Ten krem należy do tego rodzaju produktów, które lubią niepostrzeżenie się nam wkraść do koszyka ;)

    majtkirambo: No właśnie, szczególnie, że Garnier nie produkuje kosmetyków z najniższej półki... Produkt pomyłka.

    simply_a_woman: Normalnie nie mam problemów z przesuszonymi dłońmi, więc wolę nie wiedzieć jaką szkodę wyrządziłby u Ciebie :(

    Agnieszka: Co prawda to prawda ;) Muszę wybrać się do Sephory na małe obwąchiwanie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie garnier nigdy się nie sprawdził :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze ze nawet nie widziałam tego kremu w mojej drogerii bo pewnie bym go kupiła

    OdpowiedzUsuń
  18. a ja własnie bardzo go lubie i używam do od roku :) ale kazdemu co innego pasuje :) pozzdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. zostałaś otagowana, zapraszam do zabawy
    http://kobieta-ja.blogspot.com/2011/10/tell-me-about-yourself-award.html

    OdpowiedzUsuń
  20. miałam ten krem, ale inny zapach, dużo nakładania, efekt prawie żaden, masz racje z tą czekoladą! (:

    OdpowiedzUsuń