sobota, 25 maja 2013

Pharmaceris C, Cellulit Free Pre

Już jakiś czas temu otrzymałam od Laboratorium Komsetycznego Dr Ireny Eris zestaw dwóch kosmetyków, których zadaniem jest pomoc w walce z cellulitem. Od kilku(nastu) miesięcy staram się dbać o moje ciało najlepiej jak potrafię, niestety cellulitu i zbędnych kilogramów nie nabawiłam się w jeden dzień i w jeden dzień się ich również nie pozbędę. Jednak walczę z nimi dzielnie i jak coś ma mi w tym pomóc to nie pogardzę ;)


Skoncentrowany krem-żel oraz drenujący peeling antycellulitowy z serii Cellu Free Pre kosztują kolejno około 50 i około 30zł. Jak wszystkie kosmetyki z Pharmaceris są dostępne w aptekach, Superpharmach oraz Hebe. Mam wrażenie, że w Hebe są najkorzystniejsze ceny, ale SP kusi fajnymi promocjami.


Zacznę od tego, że jak przystało na blondynkę sporo się namęczyłam zanim dobrałam się do zawartości tubek- dopiero po chwili odkryłam, że są one zabezpieczone naklejką przy otworze tubki. Plus dla nich, brawa dla mnie ;)


Peeling przypadł mi do gustu o wiele bardziej niż krem, choć nie powiem, żeby był to kosmetyk idealny. W zielonkawej mazi zatopione są drobinki przypominające cukier, które jednak nie rozpuszczają się w kontakcie z wodą i możemy się nimi poszorować. Oceniłabym go jako mocnego, ale nie bardzo mocnego zdzieraka. Jak każdy inny peeling (nie zawierający parafiny czy innych olejków) sprawia, że skóra jest spragniona balsamu. Odrobinę drażnił mnie zapach tej serii, kojarzył mi się z antybiotykami, nic przyjemnego. Peeling jest dobry, ale bardzo podobne efekty uzyskuję takimi nawet trzykrotnie tańszymi, tyle, że bez opisu "antycellulitowy"...


Z kolei żel-krem okazał się był w moim przypadku niewypałem. Po pierwsze przy pojemności 150ml i zaleceniu stosowanie 2 razy dziennie starczył mi on ledwie na 3 tygodnie. W tym czasie jedyne co udało mi się osiągnąć to przesuszoną skórę ud, pośladków i brzucha. Nie spodziewałam się rewelacji, ale tego, że krem nie sprawdzi się aż tak totalnie też nie. Żadnego ujędrnienia, wygładzenia, nawet chwilowego. Jestem zawiedziona, bo choć mam chłodny stosunek do tego tupu produktów, to wiem, że np masło Ziai sprawdza się u mnie wyśmienicie. 

Ostatnio odkryłam jednak najlepszą rzecz na cellulit i tłuszczyk na nogach. Połączenie peelingu, olejku oraz skoncentrowanego serum. Jest nim po prostu bieganie :)

16 komentarzy:

  1. Wielka szkoda, że się krem nie sprawdził. Mam wrażenie, że jednak Eveline najlepiej trafiło z tego typu produktami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z eveline nie miałam do czynienia, ale masło Ziai sprawdziło się u mnie na tyle, że w ogóle mnie nie kuszą :)

      Usuń
  2. U mnie sprawdzają się specyfiki z Eveline.
    Inne raczej nie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też zawiódł mnie ten żel... I masz rację, bieganie jest chyba najlepszą bronią na cellulit ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda, że krem żel się nie sprawdził, moja nadzieja pada na antycellulitową tołpę, użytkuję ją dopiero 3 dzień i zobaczymy jak wypadnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam dużo dobrego o tołpie :)

      Usuń
  5. ja w zasadzie nie wierzę jakoś w tego typu produkty. Wiadomo mogą ujędrnić i nawilżyć, ale zwalczać cellulit hm....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne podejście, jak się tyłka nie ruszy to nic nie pomoże ;)

      Usuń
  6. I bieganie nic nie kosztuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja w kwestii peelingów nadal tęsknie wzdycham za algami z bielendy :( nic tak porządnie nie zdzierało skóry.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAK! Algi z bielendy to dopiero była moc :D

      Usuń
  8. u mnie chyba lepiej spisywał się zestaw Lirene :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak lubię kosmetyki Lirene tak tutaj im się coś nie udało niestety :(

      Usuń