Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensique. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensique. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 listopada 2012

Mapka brązująca Sensique

Znacie powiedzenie, że chytry dwa razy traci? Idealnie się to sprawdziło w moim przypadku... Na początku roku za całe 5zł kupiłam mapkę brązującą Sensique. W tym przypadku niestety cena odpowiada jakości...


Ten tydzień będzie chyba pod znakiem bubli, muszę wylać swoje wszystkie żale na nieudane kosmetyki ;) Bronzer z Sensique idealnie pasuje do tej kategorii. Poza opakowaniem, które połamało się i wyszczerbiło po mniej więcej tygodniu używania (choć nie rzucałam nim o ścianę, tylko trzymałam w koszyczku z kolorówką...) miałam ogromny problem z efektem na twarzy.


Efekt był albo tak delikatny, że aż niewidoczny, albo chamska cegła na twarzy.... Dlatego wybrałam jednak pierwsza opcję ;) Dodatkowym problemem są rozświetlające drobinki, które lubią wędrować po twarzy...


Nieudany produkt, który zdecydowanie odradzam, podobnie jak przypadku zmywacza, o którym ostatnio pisałam. Na szczęście już praktycznie dobiłam w nim dna i niedługo zabiorę się za kolejny produkt, który mam w szafce, a mianowicie bronzer Essence z limitowanejedycji A New Leauge:

www.essence.pl
Dostałam go na wrocławskim spotkaniu bloggerek w lipcu i na pewno przy każdym użyciu będzie mi przypominał miłe chwile, które tam spędziłam :) Swoją drogą mm ochotę na bronzery z Catrice, Bell czy The Body Shop. A Wy jakie polecacie? :)

niedziela, 8 kwietnia 2012

Święta świętami, paznokcie muszą być zrobione

Jeden z moich najulubieńszych lakierów do paznokci w ostatnim czasie to Frozen Berries od Sensique. Pochodzi on z kolekcji Fantasy Glitter i ma numer 213. Zapłaciłam za niego na promocji w Naturze 3,5zł. Cena powala na kolana, szczególnie biorąc pod uwagę to jak prezentuje się na paznokciach. 




Zmywanie może przyprawić o zawrót głowy, jednak wystarczy kawałek folii z kuchni i żaden brokat nam nie straszny :) Dodatkowo zaprezentuję Wam mój ulubiony pierścionek, który już 3 razy był klejony, ale czego więcej mogę wymagać od ceny 8zł na przecenie w KappAhlu? ;)



Ostatnio zrobił się ze mnie większy maniak biżuteryjny niż kosmetyczny ;) Najnowsze nabytki pokażę Wam jak tylko przyjdzie do mnie wszystko co zamówiłam via allegro ;)

Miłego dnia i pamiętamy, nie objadamy się za mocno ;)

czwartek, 15 marca 2012

Same potrzebne rzeczy

Długo nie chwaliłam się moimi nowymi nabytkami. Nazbierało mi się ostatnio sporo pielęgnacji, więc tym razem chętniej spoglądałam w stronę kolorówki. Wszystko zaczęło się od chęci posiadania grzebienia z The Body Shopu, ale jak już wybrałam się na zakupy, to na nim jednym nie mogło się skończyć ;) Oczywiście wszystko to same pilnie potrzebne rzeczy ;)

  • sól do kąpieli BeBeauty- w moim odczuciu biedronkowe sole to najlepsze produkty do kąpieli stóp. Miałam już wersję pomarańczową, mleko z miodem (której zapach nie do końca mi się spodobał), tym razem padło na lawendę. Za 600g płacimy niecałe 4zł, więc interes życia ;)
  • bronzer Sensique nr 106 - na pierwszy rzut oka kolory wydają się być w sam raz dla mnie, zobaczymy co będzie dalej. Kupiłam go dziś na promocji za całe 6zł.
  • grzebień The Body Shop- od dawna chciałam go mieć, w końcu wybrałam się po niego i czekał na mnie ostatni egzemplarz! Trochę się poczeszę i dam Wam znać co o nim sądzę ;) Kosztował 16zł.
  • antybakteryjny żel do mycia rąk z wyciągiem z drzewa herbacianego The Body Shop- skoro już wybrałam się po grzebień to musiało mi wpaść w ręce coś więcej ;) Tego typu żele schodzą u mnie na potęgę, ciekawe jak ten się sprawdzi, nawet nie wiedziałam, że TBS ma coś takiego w swojej ofercie. Był przeceniony z 9zł na 4,5zł.
  • czekoladowe masło do ust The Body Shop- poległam. Kupiłam małą pierdółkę ustawioną tuż przy kasie. Na szczęście ładnie pachnie i to jakoś osładza mi moją słabą odporność na chwyty marketingowe ;) Kosztowało 20zł.
  • próbka peelingu kokosowego The Body Shop- dostałam gratis od przemiłej Pani ekspedientki :)
  • błyszczyk Essence XXXL Shine- błyszczyków nigdy dość, kupiłam w sumie przypadkiem, a zyskałam błyszczykowego ulubieńca :) Dodatkowo trafiłam na promocję i kosztował on jedynie 6zł.
  • żelowy eyeliner Essence- kupiony w ramach tej samej promocji za 8zł. Od pierwszego użycia pokochałam go całym sercem, choć dopiero na drugi dzień zorientowałam się, że mam odcień brązowy, a nie czarny. Ale czy to ważne ;)
  • holograficzny cień Wibo 01- tutaj winne są blogi, to była miłość od pierwszego wejrzenia, kolor stworzony dla mnie, często gości na moich powiekach. Żeby wszystkie produkty za 8zł się tak u mnie sprawdzały ;)
  • róż Wibo z różanej kolekcji- rychło w czas się nim zainteresowałam. Ładnie pachnie, krzywdy nim sobie nie da zrobić, kosztował mnie niecałe 6zł. Jestem zadowolona :)
  • lakier Sensique Fantsy Glitter w kolorze 213- po prostu go uwielbiam. Dorwałam na promocji za 3,5zł, kolejny interes życia :)
  • pędzelek do nakładania cieni Essence- bo pędzelków nigdy dość, szczególnie gdy kosztują 6zł :)

Miałyście coś z moich najnowszych skarbów? Jeśli tak, to pochwalcie się, jak się u Was sprawują :)