poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Oliwkowy krem Ziaja

Dziś chciałam napisać o kremie, który jest u mnie w domu od kiedy tylko pamiętam. Chodzi o naturalny oliwkowy krem do twarzy Ziaji. Na pewno każdy go zna :) Jest chyba jednym z najtańszych kremów do twarzy dostępnych na rynku, bo kosztuje jedynie 3zł! Tańszy niż cukier ;)

W zimie, kiedy są ostre mrozy używam go do twarzy jak idę czy wracam z basenu. Do codziennego stosowania wg mnie nadaje się tylko na noc, bo jest tak tłusty, że nie da rady na nim zrobić makijażu ;) Co mówi o nim producent? Tłusty krem na bazie oleju z oliwek do pielęgnacji skóry suchej i normalnej. Intensywnie odżywia, wygładza i regeneruje naskórek. Zapobiega nadmiernej utracie wody. Skutecznie łagodzi podrażnienia.

Zgadzam się z tym, że fajnie odżywia buzię. Jeśli nałożę go przed snem to jeszcze rano czuję tłustą warstwę na skórze, która znika dopiero po myciu buzi. Ale skóra jest dzięki temu bardzo przyjemna w dotyku. Odradzam go osobom, które mają tłustą czy mieszaną cerę, ale one same wiedzą o tym najlepiej, że tak tłuste zabawki to nie dla nich ;)
Od dłuższego czasu używam tego kremu do stóp i muszę Wam powiedzieć, że tam zdaje egzamin na 5+. Bardzo fajnie nawilża i wygładza stópki. Bije na głowę wiele innych kremów właśnie do stóp przeznaczonych ;) Myślę, że stosowanie go w tym celu to dobry pomysł, żeby oszczędzić kilka zł na tego typu specyfikach  nie szkodząc tym sobie ;)

niedziela, 3 kwietnia 2011

Akcja Bikini tydzień drugi

Dziś mija drugi tydzień mojej walki z kilogramami i próby zdrowego odżywiania się. Zaczynam powoli przyzwyczajać się do tego, że część rzeczy w kuchni jest po prostu nie dla mnie. O dziwo udaje mi się wcielać w życie prawie wszystkie moje postanowienia. No może poza jednym, a mianowicie dziś rano weszłam na wagę. To co tam zobaczyłam mnie mocno przeraziło, ale za to dodało mi motywacji, żeby tym bardziej przestrzegać tego co wymyśliłam ;) Weszłam tam głównie dlatego, że chcę wiedzieć ile uda mi się zrucić kg tym razem. Jednak nie mam zamiaru tam częściej zaglądać, bo tak jak pisałam- jeśli nie zobaczę progresu to mi się wszystkiego odechce ;)


Cieszę się na to, że nadchodzi wiosna, bo to oznacza, że będzie dużo świeżych warzyw i owoców, które dają niezliczone możliwości przygotowywania posiłków :) Chyba aż zainwestuję w jakąś książkę z przepisami na wiosenne sałatki :) Ostatnio nałogowo oglądam na youtube jak dziewczyny przygotowują świeże i zdrowe posiłki. Fajnie, kiedy robią to osoby, które mają o tym jakieś pojęcie i mogę się czegoś nowego dowiedzieć ;) Od wczoraj wiem, że już nie tknę niczego co ma w sobie koszenilę, nie wiem na ile to prawda, a na ile ktoś sobie robi jaja, ale wolę na zimne dmuchać i nie jeść niczego z przemielonych robaków :(

Podsumowując, po 2 tygodniach czuję się lżej. Zmalał mi brzuch i to jest największa zauważalna zmiana. Już nie mam wielkiego nadmuchanego balona :P Przede wszystkim polepszyło mi się samopoczucie. Czuję się lepiej w moim sadełku :) Ostatnio też się przełamałam i zaczęłam chodzić tylko w spódnicach i sukienkach i powiem Wam, że to też u mnie działa na plus :) Ogólnie widać po mnie, że idzie wiosna :) I zdecydowanie poprawiła mi się cera. Nie wiem czy to zasługa regularnego stosowania maseczek, picia hektolitrów wody, stosowania odpowiednich kremów, właśnie zdrowej diety czy pogody, ale takie są fakty :)

Buziaki i napiszcie jak tam u Was na polu walki z kilogramami :*

piątek, 1 kwietnia 2011

Marcowe DENKO

Oto produkty, które zużyłam w ciągu marca. Nie ma tego dużo, ale mam sporo do powiedzenia na ich temat. Co do niektórych to cieszę się, że nadszedł już ich koniec, po inne na pewno wrócę. Przejdźmy do rzeczy :)

Na pierwszy ognień niech pójdzie mój ulubiony szampon Timotej do włosów rozjaśnianych i blond. Mam naturalne, blond włosy i ten szampon pięknie ten kolor podkreśla. Zawiera w sobie ekstrakt z kwiatu rumianku oraz francuskiego miodu akacjowego. Od dawna wiadomo, że rumianek wpływa na rozjaśnianie i pielęgnację włosów blond. Kiedyś używałam zwykłego rumiankowego szamponu rumiankowego, niestety strasznie mi wysuszył głowę. Przerzuciłam się na ten i to mój ulubieniec. Włosy po nim są piękne i miłe w dotyku. Nie ma efektu przesuszenia jak po szamponie Timotej z guaraną i grejpfrutem. Mogłabym się długo nad nim rozpływać ;) Kolejnym produktem jest każdemu dobrze znane masło kakaowe z Ziaji. Mój ulubiony krem do twarzy. Niestety ostatnio miałam różne nieprzyjemności z cerą i byłam zmuszona go odstawić. Zużyłam go jako balsam do ciała po basenie ;) Zapach ma przepiękny, super odżywia moją skórę i pozostawia ją przyjemną w dotyku. Na pewno do niego wrócę. Do tego kosztuje dosłownie grosze, bo 3zł w Rossmannie. Perfumy Seniorita Amor widoczne na zdjęciu dostałam kiedyś w formie żartu od koleżanki. Są to jedne z tych co można dostać za 10zł w supermarkecie na samie :P Widać po samym opakowaniu jak bardzo są tandetne, ale zapach przypadł mi do gustu. Co więcej długo się utrzymywał na skórze i wielki flakonik 100ml starczył mi na długo. Niestety końcówka zaczęła bardzo brzydko pachnieć, więc musiałam się ich pozbyć ;)

Tonik nagietkowy z Ziaji to mój ulubieniec. Zużyłam go już całe hektolitry i jeszcze wiele ich przede mną. Bardzo podoba mi się jego zapach i delikatne działanie. Dokładnie tak jak pisze producent: łagodnie oczyszcza naskórek, doskonale nawilża i tonizuje skórę. Jedynym jego minusem jest to, że buteleczka strasznie przecieka i nie sposób zabrać ją w podróż ;) Kosztuje malutko, bo koło 5zł. Teraz wiem, że zmienili im opakowania i są one węższe i wyższe, co nie do końca mi pasuje, bo te niższe i grubsze idealnie mi się mieszczą na półce ;) O mydełku oliwkowym pisałam tutaj. Moja opinia na jego temat się nie zmieniła ;) Szkoda, że ma taki okropny zapach, bo działanie jest świetne. Krem do rąk Ziaji masło kakaowe jest jednym z najtragiczniejszych kosmetyków wszech czasów. Okrutnie mnie wysuszał. Zaczęłam go używać do stóp i tam też siał spustoszenie więc nie pozostaje mi nic innego jak go wyrzucić. Zostało go tyle co w kremie do rąk oliwkowym, o którym pisałam tutaj, ale nie mam po prostu ochoty bawić się w przecinanie i przekładanie, bo ten krem nie jest tego wart. Odradzam Wam z całego serca kupowanie tych kremów. To największa porażka Ziaji :(

Maseczka z Rival de Loop okazała się być moją ulubioną maseczką. Oczywiście jak to często bywa, teraz nigdzie jej nie ma... Przeszukałam już kilka rossmannów i pusto! Mam nadzieję, że szybko wróci, bo jak nie to się zezłoszczę :P Tutaj link do jej recenzji ;) Ostatnią rzeczą, którą wykończyłam w marcu jest tusz do rzęs Avon Super Full Midnight. Jestem zdziwiona, bo bardzo szybko mi wysechł, nie potrzebował do tego wiele więcej niż 3 miesiące. Podkreślał rzęsy, ale bez szału. Ogólnie to taki tusz, który sprawuje się podobnie jak tusz z wibo za 7zł... Do tego strasznie śmierdzi. Ogólnie jestem do niego uprzedzona i na pewno po niego nie wrócę. Dość ciężko się go zmywało, ale za to bez problemu się rozmazywał ;)
Jak pisałam, nie wyszło tego dużo, ale cieszę się, że zrobiłam sobie miejsce na nowe kosmetyki :)