piątek, 5 października 2012

Błyszczyk Essence XXL Shine 05 Super Girl

Nigdy nie kupuję drogich błyszczyków, powód jest prosty, te tanie w pełni mnie satysfakcjonują ;) Owszem, kuszą mnie te z Lancome, ale to głównie za sprawą ich pięknych opakowań ;) Błyszczyk Essence XXL Shine w odcieniu 05 Super Girl kupiłam w zeszłym roku i zapłaciłam za niego około 9zł. 

www.ladymakeup.pl
Choć w opakowaniu kolor wydaje się być intensywny, to w rzeczywistości jest praktycznie transparentny, zawiera w sobie milion malutkich drobinek, które pięknie odbijają światło.

Napisy starły się z mojego opakowania szybciej niż ekspresowo. Wiem, że po takiej cenie nie mam się co spodziewać super trwałości, ale mimo wszystko nie lubię tego ;) 


Błyszczyk używałam praktycznie zawsze wtedy, kiedy nie miałam czasu na staranne nałożenie pomadki, lub po prostu chciałam uzyskać delikatny efekt. Dziś rano wielce się zdziwiłam, ponieważ po okręceniu opakowania mój nos uderzył wstrętny smród popsutych jabłek (ten kto przechodził koło ogródków działkowych we wrześniu wie o co chodzi ;]). 

Po prostu wziął i się popsuł :(

Nie kupię go ponownie, ponieważ nie zachwycił mnie na tyle, żeby do niego wracać, a przede mną jeszcze tyle innych produktów z tej kategorii :) Dzisiejszy post powstał bardziej z potrzeby podzielenia się nieszczęściem w postaci popsutego blyszczyka :D

środa, 3 października 2012

Olejek Babydream i masujący pomocnik od Lirene

Cześć Dziewczyny :) Idąc za ciosem postanowiłam napisać kilka słów na temat kolejnego produktu z założenia przeznaczonego dla dzieci. Olejek Babydream dostałam od Natalii, jednak nie jest to produkt trudny do zdobycia, znajdziemy go w praktycznie każdym rossmannie, co więcej obecnie jest w promocji ;) Stanowi on dla mnie nierozłączny duet wraz z rękawicą masującą, którą dostałam w jednej z paczek od Lirene. Niestety nigdzie nie widziałam jej w sprzedaży lecz zdobycie podobnego modelu jest bardziej niż proste ;)


Choć wiele włosomaniaczek namiętnie wciera ten olejek we włosy to mi ten sposób korzystania z niego nie przypadł do gustu. Wolę kokosową Vatikę czy olejki Alterry. Za to Babydream jest u mnie niezastąpiony podczas kąpieli! Kto raz zacznie wcierać w siebie olejki pod prysznicem z pogardą będzie później patrzył na balsamy do ciała ;) 

Szał na podobny produkt, oliwkę Hipp już dawno za nami, jednak podejrzewam, że z nadejściem sezonu jesień/zima produkty takie przeżyją swój renesans. Nie ma nic przyjemniejszego niż nasmarowanie ciała oliwką będąc jeszcze pod ciepłym prysznicem, aby później cieszyć się gładką i miękką skórą cały dzień. Nakładanie olejku na wilgotną skórę sprawia, że nie odczuwamy później tej charakterystycznej dla mazideł o takiej konsystencji lepkiej warstwy. 

Żeby pod prysznicem nie było mi za nudno to poza oliwką sięgam po rękawicę z masującymi wypustkami.


Przy jej pomocy udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym- masaż skóry, dokładne rozsmarowanie olejku, świetne nawilżenie skóry- a to wszystko jeszcze w ciepełku prysznica :) 

Teraz już rozumiem skąd taki szał na takie produkty ;)

wtorek, 2 października 2012

Pharmaceris Baby

Dzisiaj post ze szczególną dedykacją dla mam :) Sama dziecka nie posiadam, jednak gdy otrzymałam propozycję przetestowania produktów z linii Pharmaceris Baby nie wahałam się długo, ponieważ w mojej rodzinie jest jedna mała kruszynka :) W przesyłce otrzymałam dwa balsamy nawilżające dla dzieci (jeden zostawiłam sobie, wielkiemu dziecku ;)) oraz krem zapobiegający podrażnieniom i odparzeniom pieluszkowym.



Krem zapobiegający podrażnieniom i odparzeniom oddałam tak szybko, że nawet nie miałam kiedy zrobić mu zdjęcia ;) Będę się posiłkować tym znalezionym na stronie Pharmaceris. 


Jego recenzja będzie krótka, lecz treściwa: krem nie wyróżnia się z szeregu tego typu produktów jeśli chodzi o zapach, działanie czy inne tego typu właściwości. Ma jednak jedną dużą zaletę, która sprawia, że chce się po niego sięgać częściej mimo stosunkowo wysokiej ceny (około 25zł/75ml)- ma zupełnie inną konsystencję niż wszystkie kremu tego typu. Nie jest ona tak tępa, wręcz przeciwnie. Z łatwością można go rozsmarować nawet na podrażnionej dziecięcej skórze. Dodatkowo nie bieli ciała. 

Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Polymethyl Methacrylate, Cyclohexasiloxane, Zinc Oxide, Glycerin, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Pentylene Glycol, Polyglyceryl-4 Isosterate, Cera Alba (Beeswax), Sodium Chloride, Caprylic/Capric Triglyceride, Panthenol, MagnesiumSulfate, Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Etyhylhexylglycerin, Lonicera Jaopnica (Honeysuckle) Flower Extract, Laminaria Ochroleuce Extract, Phenoxyethanol.

Z kolei balsam nawilżający do ciała dla dzieci zdążył już załapać się na zdjęcie, dokładnie moja tubka :) Opinie na jego temat są zgodne- niezwykle lekki, ekspresowo się wchłaniający, bezzapachowy nawilżacz. Zaskakujące jest to, jak szybko się wchłania pozostawiając skórę nawilżoną na długie godziny. Jako minus i to taki dodany już ode mnie, uważam obecność parafinum liquidum w składzie- od jakiegoś czasu staram się go unikać w kosmetykach do ciała, bo widzę o ile polepszył się stan mojej cery, gdy totalnie odstawiłam produkty do pielęgnacji twarzy z tym brzydkim olejem. 


Drugim minusem jest cena, około 50zł za 300ml to jednak sporo, nawet świetnie działająca pompka tego nie zrekompensuje ;)