sobota, 14 stycznia 2012

Oczywista oczywistość

Na temat balsamu do ust Tisane padło wiele słów. W miażdżącej większości są to opinie pozytywne, moja również do takich będzie się zaliczać. Gwoli jasności napiszę tylko, że balsam możemy dostać w większości aptek, słoiczek ma pojemność 4,7g, a jego cena to około 10zł.


Balsam w takiej formie pamiętam jeszcze z początków szkoły podstawowej, czyli już grubo ponad dekadę gości na półkach naszych aptek. Niedawno sprawiłam sobie jego wersję w sztyfcie, o której pisałam tutaj. W chwili obecnej jest to mój ulubiony duet do pielęgnacji ust. Po słoiczek sięgam, gdy jestem w domu, sztyft mam zawsze w torebce. Wiele osób zarzucało Tisane w nowym opakowaniu, że jest gorszy od starszego brata w słoiczku. Moim zdaniem ich działanie jest takie samo, konsystencja faktycznie jest nieco inna, jednak coś trzeba było zmienić, żeby produkt w formie sztyftu nam się nie rozpłynął ;)


Według producenta: balsam wygładza, nawilża, odżywia szorstkie, spierzchnięte usta. Regeneruje naskórek ust uszkodzony wskutek działania czynników atmosferycznych, otarć oraz opryszczki. Chroni usta przed niekorzystnym wpływem mrozu, deszcz, wiatru, słońca. Zgadzam się z tym w 100%. Moje usta miały tendencje do pierzchnięcia, jesień i zima były dla nich zawsze najgorszym okresem. Teraz ten problem zniknął. Lubię jego zapach, to że nadaje się pod szminki i błyszczyki, długo pozostaje na ustach, jest wydajny, tani i przede wszystkim działa.




Spójrzcie na wielkość pudełka i słoiczka ;) Szkoda, że do kartonu po butach go nie włożyli ;) Z pewnością pozostanę duetowi Tisane wierna dopóki nie nadejdą upały. Obawiam się, że wtedy pomadka mogłaby się po prostu roztopić. Na szczęście w zeszłe lato odkryłam Carmexa i dzięki temu mogę spokojnie powiedzieć, że mam już swoje ideały w pielęgnacji ust i z pewnością nie będę się rozglądać za niczym więcej.






Skład: Cera alba, Olea Europea oil, Petrolatum, Ricinus communis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea & Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin.

34 komentarze:

  1. Nie widziałam jeszcze takich balsamów (chodzi mi o ten).
    Chyba muszę go wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. W skrócie to recenzja tego balsamu mogłaby wyglądać tak jak Twój komentarz :D

      Usuń
  3. Ciekawe. Z wersji w słoiczku nie korzystałam (niehigienicznie), natomiast sztyft mnie dobił. Owszem, pięknie pachniał i wspaniale smakował, ale W OGÓLE nie chronił moich ust, ba!, wysuszał mnie, co zdziwiło mnie niepomiernie. W dodatku był cholernie niewydajny. Od razu po nim zaryzykowałam i kupiłam pomadkę Winter Care z FlosLek i jest to mój faworyt: pokonał nawet Carmex. Przepięknie pachnie, smakuje jak marzenie, a usta nawilża na kilka godzin spokojnie. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  4. mam i kocham, nie zamienię na żaden inny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Stanowczo wolę wersje sztyftowe wszystkich balsamów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam go i z moimi suchymi ustami sobie nie poradził

    OdpowiedzUsuń
  7. To sie skusze na niego jak pokończe swoje mazidła ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. jak będę w Polsce, zapoluję na sztyft

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie posiadam go w swojej kosmetyczce. W sumie nawet go nigdzie koło siebie w sklepach nie widziałam choć słyszałam dużo dobrego na jego temat. Pozdro:*

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nigdy nie miałam tisane, jakoś jak kiedyś go wąchałam zapach mi nie przypasowal

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam balsamy do ust, ale tego jeszcze nie testowałam;)

    OdpowiedzUsuń
  12. no pewnie że to oczywista oczywistość :D uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. ja jestem w nim zakochana, dzień w dzień przed snem się nim maziam a moje skórki przy pazurkach go ubustwiają tender cream może się przy nim schować

    OdpowiedzUsuń
  14. toffie:)

    http://kobiece-wariacje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Pamiętam początki Tisane. Jakoś nigdy ten balsam do ust mnie nie zachwycał. Naczytałam się sporo pozytywnych opinii, ale jak dla mnie to normalny, niczym nie wyróżniający się balsam. Naprawdę jest sporo lepszych i zdecydowanie tańszych tego typu produktów. Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. zapraszam do odpowiedzi na serialowy TAG :)
    http://duzaatakamala.blogspot.com/2012/01/tag-nasze-ulubione-seriale.html

    OdpowiedzUsuń
  17. mi nie do końca odpowiada ten zapach/smak. do carmexa się już przyzwyczaiłam, tutaj mam opory :) ale faktycznie, usta nawilża bardzo przyjemnie. wersji pomadkowej znaleźć nie mogę, a słoiczek używam rzadko...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja wolę Carmex i moje usta także.

    OdpowiedzUsuń
  19. wolę carmex i pomadkę Lovely z miętą i kamforą

    OdpowiedzUsuń
  20. Znam i bardzo lubię. Szczególnie za zapach i skuteczność.

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam słoiczkowe Tisane! Za działanie i za zapach:P
    I polecam pomadkę Alterra ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. mam szczotę, jest dobra chociaż ja wolę ostrą gąbkę codziennie i peeling od czasu do czasu :) wczoraj skusiłam się na spróbowanie peelingu z bielendy (jest bliźniaczy do masła - granat i avocado, niestety mam oba) no i kicha masakryczna! na mokrej skórze praktycznie nic nie czuć, na suchej schodzi pół opakowania na jeden raz... ma w sobie olejek i za to plus, bo skóra była troszkę wygładzona i nawilżona po brzegi, ale... za 15zł to żenada.
    a peeling z bebeauty to inna para kaloszy :) ja się cieszyłam, że szybko schodzi bo inaczej chyba bym go niechcący wylała :)

    OdpowiedzUsuń
  23. a jeśli o TAGA chodzi to nie ma parcia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. mam w sztyfcie i kocham go! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zapraszam do odpowiedzi na TAG :)

    http://no-to-pieknie.blogspot.com/2012/01/instynkt-owcy.html

    OdpowiedzUsuń
  26. Często śmieszą mnie opakowania kosmetyków, zwłaszcza kremów. Wielkość całkiem spora, zaglądasz do środka i....jesteś zdziwiona:D

    OdpowiedzUsuń
  27. niezłe to pudełeczko :D ja mam wersję w sztyfcie ;) ale i tak wolę carmexa

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie lubie go ale wiele osob bardzo sobie go ceni i swojego czasu uratowal usta mojej kolezanki.

    OdpowiedzUsuń