niedziela, 8 maja 2011

Krem do ciała z oliwą z oliwek

Już dawno nie pisałam recenzji żadnego kremu do ciała- pora to zmienić :) Dziś kolej wypadła na krem do ciała z oliwką z oliwek Isany. Kiedyś kupiłam go ze zwykłej ciekawości no i nie powiem- skusiła mnie cena, bo za aż 500ml płacimy koło 8-9zł, a w promocji 6-7zł. Wychodzi tanio jak za przysłowiowy barszcz :) Mam za sobą już chyba 3 opakowania tego kremu i gdyby nie to, że znudził mi się jego zapach i lubię próbować nowości to pewnie dalej używałabym tylko jego. Z wyżej wymienionego powodu oddałam ten krem mamie, jednak czasem zdarza mi się go nieco podebrać ;) Opakowanie jest olbrzymie i choć krem sam w sobie nie jest jakoś wybitnie wydajny- myślę, że pod tym względem  wpasowuje się w środek skali wydajności ;)- to starcza na długo właśnie ze względu na tę ilość. Z jednej strony to dobrze, ale jak ktoś lubi kremy często zmieniać to może zacząć się męczyć i pod koniec zużywać go nieco na siłę ;)
Krem ten pod względem konsystencji jest o wiele bardziej treściwy i gęsty niż moje ukochane masełka z Ziaji. Ale nie to jest jego największą zaletą- przede wszystkim genialnie nawilża skórkę. Dawno nie spotkałam się z tak dobrym kremem. Gdy biorę kąpiel wieczorem i po niej użyję tego kremu to następnego dnia po południu skóra jeszcze jest miękka i nawilżona. Im dłużej używam tego kremu tym ten efekt dłużej się utrzymuje. Pod tym względem przebija masełka z Ziaji, które ubóstwiam za przepiękne zapachy i niskie ceny ;)
Do obietnic producenta zawsze podchodzę z dużym dystansem, ale tutaj wszystko jest prawdą :) Co do zapachu tego kremu, to jest on delikatny, ale wyczuwalny. Nie jest to wg mnie zapach oliwki, ot jakiś delikatny zapaszek, który ani mnie nie zachwyca, ani nie drażni. Wolałabym, aby robił to pierwsze ;) Minusem może być opakowanie, bo jak ktoś ma trochę dłuższe paznokcie, to krem będzie się pod nimi zbierał podczas nabierania. Pewnie wrócę do niego zimą, ale najpierw muszę wykończyć moje zapasy. Dzięki projektowi denko zostało mi już tylko 6 balsamów do ciała więc jestem na dobrej drodze! :D

Reasumując to dobry, intensywnie nawilżający krem, który kosztuje grosze. Szkoda, że nie ma ładniejszego zapachu, no ale nie można mieć wszystkiego :)

sobota, 7 maja 2011

Akcja Bikini tydzień siódmy

Ale ten czas szybko leci! Jeszcze tydzień i już dwa miesiące będę na diecie! Rewelacja :)

Ostatnio zakochałam się w herbacie z pokrzywy.  W smaku jest bardzo podobna do melisy. Poczytajcie same jakie ma działanie: 
  • poprawia stan cery, paznokci i włosów nadając im piękny połysk
  • oczyszcza organizm z toksyn i kwasu moczowego, co wykorzystuje się podczas leczenia dny moczanowej
  • wzmacnia układ odpornościowy poprzez stymulację leukocytów, ma działanie antybakteryjne i antywirusowe
  • liście mają działanie przeciwalergiczne i oczyszczają zatoki, dlatego herbata z pokrzywy jest zalecana podczas leczenia kataru siennego
  • wpływa na emisję enzymów z trzustki, przez co obniża poziom cukru we krwi
  • dostarcza dużo żelaza co przeciwdziała niedokrwistości, anemii i słabemu krzepnięciu krwi. W efekcie zwiększa ilość hemoglobiny i erytrocytów we krwi, co przekłada się na lepsze krążenie i wydolność fizyczną.
  • zapobieganie tworzenia się piasku nerkowego, dlatego stosuje się ją jako suplement diety podczas leczenia chorób
  • wykorzystywana jet także do leczenia prostaty i zapaleń dróg moczowych
  • wspomaga trawienie, przez pobudzenie żołądka do emisji soków trawiennych
  • zapobiega wrzodom żołądka i jelit
  • pomaga pozbyć się flegmy z narządów oddechowych i oczyszcza zatoki
  • przeciwdziała schorzeniom wątroby i dróg żółciowych, chorobom śledziony
  • liście przejawiają tendencje do łagodzenia obrzęków i skurczy, a także zapalenia nerwów kończyn, rwy kulszowej i lumbago.
  • wyciąg z korzenia ma działanie przeciwgrzybicze
Źródło:  www.naturaherbaty.pl/artykul/pokrzywa-18.html

A jakie są Wasze ulubione herbatki? :)

środa, 4 maja 2011

Kwietniowe denko

W tym miesiącu przeszłam samą siebie w zużywaniu. Wzięłam sobie projekt Denko do serca i zużywam wszystkie zalegające resztki. Co więcej przełożyło się to też na moje inne zakupy. Zawsze kupowałam sobie mnóstwo notesów, długopisów, karteczek samoprzylepnych itp. Zalegają mi tego całe szuflady i również postanowiłam, że nie kupię nic nowego dopóki nie ruszę tego co mam :) Liczba zużyć jest moim zdaniem imponująca, bo to aż 16 produktów. Ponad połowa więcej niż kupiłam w tym miesiącu :)
Dezodorant Fa Pink Passion jest moim ulubionym dezodorantem w spray'u. Jego zapach kojarzy mi się z moimi ostatnimi wakacjami w Egipcie :) Świetnie się spisał w tamtym klimacie, ale niestety, jest strasznie niewydajny, bo zużywam go w około 3tygodnie. Dla mnie to zdecydowanie za szybko :( Kosztuje około 7zł. Dezodorant Dove Go Fresh o zapachu lilii wodnej i mięty okazał się być totalnym niewypałem. Kosztował 10zł, starczył mi na 2 tygodnie. Zupełnie nie sprawdził się u mnie jako antyperspirant. Jedyne co w nim pozytywnego to zapach. Na temat odżywki do włosów Herbal Essences pisałam tutaj. Opinii na jej temat nie zmieniłam i dalej uważam, że jest rewelacyjna :) Tak samo z balsamem do włosów z Joanny. Jego pełną recenzję możecie przeczytać tutaj. Obecnie go używam i jestem bardzo zadowolona :) Odżywkę firmy Swiss o Par wygrałam w konkursie. Jej opakowanie starczyło mi na jednorazowe użycie (mam długie włosy), więc to za mało, żeby się na jej temat coś więcej wypowiedzieć. Powiem tyle- nie zaszkodziła ;)
Żel pod prysznic Arko o zapachu grejpfruta odradzam. Pachnie niesamowicie sztucznie, skórę pozostawia przesuszoną. Jestem na nie :( Płyn dwufazowy Ziaji to mój ulubieniec w tej kategorii. Tutaj możecie przeczytać jego pełną recenzję. Peelingów myjących z Joanny, chyba nie ma co przedstawiać ;) Ten był akurat o zapachu pomarańczowym, teraz przerzuciłam się na truskawkę. O kremie do stóp z Avonu pisałam tutaj. Polecam serdecznie każdemu, kto ma problem z szorstkimi piętami :) Błyszczyk do ust z Avonu to jeden z moich ulubionych. Był w kolorze jasnego różu i co mnie początkowo przeraziło opalizował na zielono! Ale na ustach prezentował się bosko. Niestety, dokończył już swego żywota. Opis mi się starł i nawet nie wiem jaki miał numer :( Lakier do paznokci z Wibo to mój ulubiony lakier.  Piękny opalizujący róż z drobinkami, który jest bardzo wytrzymały. Uwielbiam go do tego stopnia, że to pierwszy lakier, który zdarzyło mi się kupić ponownie ten sam odcień (dla zainteresowanych nr to 321).
Chusteczki do demakijażu z BeBeauty okazały się niezbyt trafionym zakupem. Ale muszę poszukać jakiś innych, bo ogólnie sama idea chusteczek do demakijażu bardzo mi się spodobała. Tutaj dłuższa recenzja. Waniliowe masło do ciała Ziaji po dłuższym używaniu stało się moim ulubionym. Nie wiem skąd moje początkowe zastrzeżenia co do niego, o których pisałam tutaj. Oczywiście jak tylko zdążyliśmy się polubić to musiano je wycofać z Rossmanna, gdzie zazwyczaj robię zakupy. Teraz używam bursztynowego z tej serii i już mi tęskno do mojego waniliowego masełka :( O kremie Nivea Soft nie będę się długo rozpisywać. Według mnie to najlepszy lekki krem nawilżający na świecie i coś, co muszę mieć w łazience. Podobnie krem Bambino, na temat którego pieśni pochwalne pisałam tutaj. Krem oliwkowy Ziaji też zdążyłam już zrecenzować. O jego wadach i zaletach możecie poczytać tu.  
Wiem, że już się powtarzam, ale jestem z moich zużyć bardzo dumna :)